SCM player skins

czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział 31-Wymarzony ślub

 Pomarańczowe, wyblakłe jeszcze słońce, powoli wznosiło się znad horyzontu, aby oświetlać swoim blaskiem kolejny dzień. Pierwsze promienie nieśmiało zaglądały do pokoi i budziły ludzi o niespokojnym, lekkim śnie. Błękitne, wciąż delikatnie zamglone niebo zapowiadało wspaniałą pogodę. Idealną na spełnianie największych marzeń.
   Niewyraźna smuga światła padła na twarz śpiącego wciąż mężczyzny. Ten westchnął ciężko i mozolnie przewrócił się na drugi bok, zasłaniając oczy przed jasnym światłem. Wyciągnął rękę i zaczął gładzić nią łóżko, jakby w poszukiwaniu czegoś. Po chwili otworzył oczy i ze zdumieniem spostrzegł, że miejsce obok niego jest puste, a o czyjejś obecności świadczył tylko ślad na wygniecionej poduszce. Mężczyzna przesunął się nieznacznie i wtulił w nią twarz. Pachniała drogimi, damskimi perfumami, które tak dobrze znał, i pokrzywowym szamponem.
   Wtedy właśnie ocknął się i dotarła do niego świadomość, że to właśnie dziś jest ten dzień. Tak długo wyczekiwany, planowany od dawna, kiedy tylko w jego głowie zawitało takie marzenie. Ślub. Piękny, wspaniały, z mnóstwem gości we wspaniałej katedrze. I z nią. Z kobietą jego życia. Z Violettą
Przypomniał sobie ich pierwsze spotkanie. Stała taka zmoknięta, zupełnie przemoczona, w parku, jakby oczekiwała czyjegoś przyjścia. Doskonale pamiętał jak nieśmiało do niej podchodził, jak bał się zaproponować jej, aby pożyczyła jego parasol. Znowu ujrzał ten promienny uśmiech na bladej twarzy i wesołe błyski w oczach – zupełnie jak u człowieka, którego marzenia mają się niebawem spełnić, pomyślał
   Przeciągnął się wolno, ziewnął i energicznie wstał z łóżka. Wiedział, że już nie zaśnie. Drżał z podniecenia, obawiał się, że coś się stanie, że do ślubu nie dojdzie, że ona się rozmyśli, że katedra się zawali. Wymyślał coraz to dziwniejsze wypadki, po czym ganił się za głupotę i powtarzał sobie niczym mantrę, że wszyscy panowie młodzi zachowują się tak samo. Poza tym jego  Violetta nie zrobiła by mu tego 
Podciągnął bokserki i wyszedł na korytarz, zobaczyć się z narzeczoną. Miał to być ostatni raz. Wieczorem będzie już jego żoną. Usłyszał dźwięczny głos, dochodzący z salonu, więc skierował swoje kroki w tamtą stronę. Nieśmiało zajrzał do środka – nie chciał przeszkadzać, zrozumiał, że rozmawia ona przez telefon.
- Tak, jestem w stu procentach pewna. Nie mam żadnych wątpliwości – mówiła. – Zdecydowałam już dawno i uważam, że była to dobra decyzja. Twoje argumenty do mnie nie trafiają. To w ogóle nie są argumenty. Wiesz dobrze, że ta rozmowa nie ma sensu. Nie zmienię zdania. – Kobieta rozłączyła się i odłożyła słuchawkę na aparat.
   Mężczyzna uśmiechnął się pod nosem. Domyślił się, że to jakaś koleżanka, promująca samotny tryb życia dzwoniła, aby w ostatniej chwili odwieść Violette 
od tego pomysłu. Ucieszyła go jej pewność i z dumą wkroczył do przytulnie urządzonego salonu.
- Wstałeś już? Miałam nadzieję, że jeszcze sobie pośpisz. Specjalnie starałam się ciebie nie budzić – powiedziała, gdy tylko usłyszała kroki tłumione nieco przez gruby dywan.
- Nie obudziłaś mnie. Zrobiło to słońce. Trzeba będzie przenieść sypialnię. Te wschody mnie denerwują. – Odpowiedział i złożył na jej policzku szybkiego buziaka. Machnęła obojętnie ręką i zauważyła:
- Nie prościej będzie zamontować rolety? I tak trzeba to zrobić.
- Może… – zamyślił się i utkwił spojrzenie w jej twarzy.
   Okrągła, jeszcze trochę dziecinna, miała w sobie jednak coś poważnego i subtelnego, co przyciągało jak magnes. W piwnych oczach czaiły się ironiczne błyski, a pełne, różowe usta równie często wykrzywiały się w kpiącym uśmieszku, co w takim promiennym. Siedziała pochylona nad drewnianym stolikiem do kawy, a jej brązowe włosy o lekko kasztanowym zabarwieniu falą spływały na smukłe ramiona. Kobieta po chwili podniosła się i zapytała:
- Zrobić ci jakieś śniadanie, 
- Yhm – mruknął. – Obojętnie co. Dzisiaj zjem wszystko.
   Z niejakim fanatyzmem obserwował jak pełnym gracji krokiem kieruje się do kuchni. Miała na sobie tylko jego zgniłozielony t-shirt, który służył jej jako koszula nocna. Materiał sięgał zaledwie do połowy uda, sprawiając, że szatynka wyglądała ponętnie i seksownie. Mężczyzna westchnął przeciągle. Wciąż nie mógł uwierzyć, że tak wielkie szczęście spotkało jego. Właśnie jego.

***

   Katedra oliwska należała do budynków, na których nie oszczędzano materiałów. Potężna, wręcz majestatyczna, wznosiła się w górę dwoma strzelistymi wieżami. Ogromne wrota wyglądały jak w dawnych zamkach, jakby za chwilę mieli je przekroczyć król i królowa. Wiele par wybierało to miejsce na swój ślub. Było piękne, dobrze ulokowane i mogło pomieścić mnóstwo gości w swym obszernym i zawsze przyjemnie chłodnym wnętrzu. Poza tym było w niej coś takiego, co sprawiało, że młodzi czuli się ważni, jakby nagle ich egzystencja urastała do ogromnej rangi, jakby pełnili naprawdę ważną rolę.
Leon stał w swoim pedantycznie ułożonym i idealnie uprasowanym, czarnym garniturze przed drzwiami katedry i czekał na właściwy sygnał. Co jakiś czas zerkał w stronę Violetty  yglądającej jak nimfa. Wydawała się być taka krucha, delikatna i… eteryczna? Zastanowił się, skąd wzięło się to słowo. Może to przez te zwiewne materiały, a może przez koronki, a może przez wianuszek z kwiatów… Po chwili zrezygnował z roztrząsania tej kwestii i z dumą patrzył na swoją narzeczoną. Nieważne dlaczego wyglądała tak pięknie, ważne, że właśnie wyglądała tak, a nie inaczej.
   Nerwowym ruchem ręki strzepnął biały paproch, który osiadł mu na ramieniu, psując wizerunek. Zaczynał się niecierpliwić. Dlaczego druhny jeszcze się nie pojawiły? Spojrzał na zegarek. Dochodziła piąta po południu, a one miały stawić się wcześniej! Większość gości już zgromadziła się wewnątrz katedry i oczekiwała wielkiego przedstawienia. Dlaczego ich, do jasnej cholery, jeszcze nie ma? Zaczął rytmicznie tupać nogą w beton i coraz częściej spoglądać na zegarek, jakby to miało sprawić, że druhny szybciej się zjawią.
   W pewnym momencie na parking zajechał czarny Ford Scorpio i wysiadły z niego dwie młode dziewczyny w białych sukieneczkach – przecież oczywiste to były koleżaneczki Violetty czyli Lu Cami Fran Nati 
rzeprosiły za spóźnienie i od razu zajęły swoje miejsca. Dokładnie tak, jak ich instruowano. Rozległy się pierwsze dźwięki starych organ i uroczystość w końcu się rozpoczęła.
   Przez cały czas Leon stał wcale nie mniej zdenerwowany niż przed katedrą. Poranne wątpliwości uderzyły z podwójną siłą, przez co zaczął nerwowo zerkać na stojącą u jego boku kobietę, jakby się bał, że to wcale nie jest ona, a jakieś widmo, które za chwilę się rozpłynie. A może to sen i zaraz ocknę się w swoim pokoju? Słowa księdza w ogóle do niego nie dochodziły. Do decydującego momentu dobrnął jakby w amoku, w ogóle nie orientując się w sytuacji. Powoli jak w transie wyrecytował odpowiedź i z natężeniem wpatrywał się w pannę młodą. Ksiądz zwrócił ku niej swoje oblicze i zadał to pytanie. Ta uśmiechnęła się promiennie, spojrzała z radością na Leona i pewnym głosem, który później głucho odbijał się od ścian katedry, powiedziała:
- Tak i to z wielką chęcią 

niedziela, 10 listopada 2013

Obejrzyj

Obejrzyj bo cudowny
A zwłaszcza końcówka


Kocham ich <3
A wy ??

Dobra postanowiłam

Więc...w ankiecie zagłosowaliście że połowa da mi prace na konkurs One Parta
Tak więc robię ten konkurs
Tematyka : Dowolna może by straszny , smutny ,wesoły jaki tylko chcecie pisz co chcesz
Nie ważne jaka para ja bym bardzo chciała Leonette ale jeżeli wolicie Naxi czy coś innego możecie napisać o kim chcecie. Może być Studio mogą być starsi
Co do bohaterów możecie też dodać jakiegoś od siebie
Co do czasu to daje wam 2 tygodnie a jeżeli będzie mało mogę przedłużyć ale myślę że wam starczyć
Nagrody- yyy... z tym mam problem zawsze ale na pewno jutro coś tu napiszę niech tylko pomyśle
Wiem tylko że pierwsze trzy miejsca będą na moim blogu (jeżeli w ogóle ktoś się zgłosi )
Dobra kończę tą notkę
Myślę że się zgłosicie
A więc już teraz możecie wysyłać prace
Macie czas od 10.11.2013 do 25.11.2013

Jeżeli za mało czasu pisać !!

Prace wysyłać na -foreverleonettalove@gmail.com

Czekam :*

sobota, 9 listopada 2013

LBA

Zostałam nominowana przez http://ninaverdas.blogspot.ie/
Po po raz pierwszy
Dziękuje

1. Dlaczego zaczęłaś pisać swojego bloga?
Bo kocham ten serial i zainspirowały mnie inne blogi 
 2. Czytasz mojego bloga?
Nie ale zamierzam 
3. Masz rodzeństwo?
Tak 
4. Wzięłaś udział w ostatnim konkursie Violetty gdzie można wygrać bilety na koncert Violetty w Rzymie?
Nie 
5. Leciałaś kiedyś samolotem?
Nie 
6. Gdzie spędziłaś ostatnie wakacje?
Nad morzem 
7. Leon czy Diego?
Leon 
8. Lubisz poczucie humoru Jorge? xD
Taaak xD
9. Poszłaś do kina na Violettę?
Nie niestety 10. Jesteś na facebooku?
Taak xd 

Nominuje do tych samych pytań 
 http://violetta2polska.blogspot.com/
http://violettaxx3.blogspot.com/
http://leonettaq.blogspot.com/
http://dorosle-zycie-leonetty.blogspot.com/


czwartek, 7 listopada 2013

Rozdział 30-Zaręczyny

-Leon Dziękuje
-Za co
-Za to że jesteś
-Zawsze będę

Następny dzień

Obudziłam się rano i zeszłam na dół na stole leżała kartka z napisem

       Kochanie nie mogłem się powstrzymać musiałem pochwalić się chłopką o ciąży , kocham Cię
-Verdas masz przechlapane -powiedziałam na głos
Uszykowałam się wyglądałam tak wyszłam z mieszkanie pojechałam po Lu tam na pewno jest Leon
Spokojnie zapukałam po chwili drzwi otworzył mi Leon
-Verdas co ty tu robisz razem mieliśmy im powiedzieć
-O czym -wtrąciła się Lu
-Nie pochwalił się
-Nie
-Więc jestem w ciąży
-Na prawdę super..Gratulacje
Violetta poszła do salonu a ja zostałam z Leonem
-Dziękuje że mnie uratowałaś jakby się dowiedziała że powiedziałem Ci sam zabiła by mnie
-Nie ma za co
Doszliśmy do salonu ja usiadłam  koło Fede bo już od kilku tygodni jestem z nim a
Leon usiadł koło Violetty
-Violu który tydzień
-Dopiero 4 już jutro idziemy do ginekologa sprawdzić czy wszystko ok
 -Super


Kilka miesięcy później
Jestem już po porodzie wczoraj urodziłam piękną dziewczynkę ma na imie Martina
a na drugie Maria po mojej mamie a jej babci

Teraz stoje w pokoju małej i przyglądam się zdjęciu
Jest piękne
po chwili do pokoju wszedł mój Leon
-Na co patrzysz
-Na to zdjęcie
-Tak jest piękne ale tera chodź
-Po co
-Niespodzianka
Zeszliśmy na dół a na stole była już pięknie przygotowana kolacja ze świecami
Leon odsunął mi krzesło i w ciszy jedliśmy a po skończonej kolacji Leon wstał z krzesła a po chwli uklęknął
  Violetto czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz panną Verdas
Leon wyciągnął czerwone pudełeczko a w nim pierścionek  był śliczny
Leon oczywiście że tak
Leon założył mi pierścionek na rękę i namiętnie pocałował
Violetta poszła się wykąpać a ja siedziałem na komputerze przeglądając różne strony o muzyce
Viola do pokoju weszła w seksownej bieliźnie w koronkę i usiadła na łóżko
 Nagle wstała z łózka podeszła do mnie i usiadła na moich kolanach okrakiem. Może zamiast komputerem zajął byś się mną? Hmmm? – nie odpowiadając na jej pytanie po prostu zbliżyłem moje usta do jej ust i zaczęliśmy się całować. Od razu poczułem jej język w moich ustach, jej dłonie krążyły po moim torsie, podciągając powoli moją bluzkę w górę. Kiedy już zdjęła ją ze mnie, zeszła z moich kolan i uklękła przede mną. Ponownie dotknęła mojego brzucha i zaczęła obniżać ręce podążając w kierunku moich spodni, najpierw rozpięła guzik mojego rozporka, następnie rozpięła sam rozporek, ja wtedy wstałem i opuściłem spodnie. Moje bokserki nie były wstanie ukryć widoku mojego sterczącego przyrodzenia, które było nimi skrępowane. Violetta bez namysłu chwyciła za nie i opuściła je w dół. Wtedy mój niczym nie skrępowany penis okazał się w całej okazałości. Violetta wstała i biorąc mnie za ręce pociągła na tapczan, bezwładnie opadliśmy razem na nim, po czym przewróciła mnie na plecy i odsunęła się, chwyciła swą dłonią mojego sztywnego penisa u jego nasady i zaczęła delikatnie językiem drażnić jego główkę. Po chwili zaczęła momentami brać go do ust i ssać jak lizaka. Robiła to z niesamowitą wprawą, było mi tak dobrze, że poczułem iż za chwilę eksploduję odwróciłem ja na plecy, ciągłem jej ciasne majteczki i dobrałem się do jej płatków róży. Zacząłem ją drażnić paluszkiem, zwijała się na wszystkie strony i mruczała jak mała kotka, podczas tej zabawy mój penis znów zaczął sztywnieć. Moje dłonie wędrowały po jej całym ciele, masowałem jej cycuszki, czułem przy tym jej twarde suteczki. Pomyślałem że dobrze by było poczuć jak jej mokra już cipka opina mojego penisa wiec, podparłem się na rękach i podniosłem zaczęliśmy się całować a jej ręka powędrowała i chwyciła mojego sztywnego już penisa. Naprowadziła go sobie na swoja muszelkę, na początku zacząłem delikatnie, włożyłem zaledwie główkę, i wycofałem delikatnie.  Violetta odchyliła swoją głowę do tyłu i mówiła tak, wejdź we mnie, chce tego. Nie czekając dalej z każdym popchnięciem wchodziłem głębiej w jej ciasną szparkę. Mój sztywny już penis wchodził całkowicie w jej cipkę, z każdym pchnięciem czułem jej ciepłe wnętrze i powodowałem, że jej całe ciało falowało równomiernie w rytm moich pchnięć. Moja klatka ocierała się o jej sterczące sutki na jej cudownych piersiach. Jej dłonie masowały moje plecy i od czasu do czasu ściskały moje pośladki wyszedłem z niej a ona od razu obróciła się na brzuch i podpierając rękami, namiętnie wypięła swą zgrabną pupcię. Mój penis był tak twardy, iż bez trudu po chwyceniu rękami w talii nabiłem ją bez pomagania sobie rękoma. Znów zacząłem delikatnie penetrować jej mokra pipkę, aż doszedłem do momentu gdy wgłębiałem się w nią cały. Tak głęboko, że aż mojej jajka zaczęły obijaj się o jej nogi. zaczęła jęczeć tak głośno, że sąsiedzi mogli nas usłyszeć ale nie przeszkadzało mi to wcale.Brakowało już nam tchu więc postanowiliśmy odpocząć


środa, 30 października 2013

Rozdział 29 - Ciąża

Od kilku dni źle się czuję. Ciągle mnie mdli, chce mi się spać, bolą mnie piersi, a co najgorsze, nie dostałam okresu. Jestem w ciąży - pomyślałam. Nie, tylko nie to! Cieszę się i płakać mi się chce. Jestem w ciąży. Sprawdziłam. Zrobiłam dwa testy. Oba pokazały to samo, dwie kreski. Nieubłagane dwie kreski. Inna dziewczyna pewnie skakałaby z radości i dzwoniła już do wszystkich znajomych, ale nie ja. Czy ja jestem jakaś wyrodna? Czy ja się na matkę nie nadaję? Czy ja się muszę cieszyć z ciąży? Sama zresztą nie wiem, czy się cieszyć czy nie. Z jednej strony przecież chciałam mieć dwójkę .Nie myślałam jednak, że teraz. Może później, ale kiedy? Teraz już wiem, za 9 miesięcy. Chyba nie jestem na to gotowa. Mdliło mnie okropnie. Jak tylko poczułam zapach proszku do prania, albo pasty do zębów to wiadomo co się działo. Nudności męczyły mnie 4 miesiące. Jestem ledwie żywa.
Zostaję w domu, będę pieluszki zmieniać, robić zupki, biegać po lekarzach, prać, sprzątać, prasować, gotować. Żeby mi tylko czasu na wszystko starczyło. Już sobie to wyobrażam. Kolejne nieprzespane noce. Choroby. Szukanie lekarzy. Kolki. Płacz. Przecieranie zupek, robienie soczków. Na samą myśl mam dość. Boję się, czy dam radę. Czy wytrzymam? Czy sobie poradzę? Czy się nic nie będzie działo? Najbardziej żal mi tych kolejnych lat, które upłyną. Minimum trzy lata posiedzę sobie w domu, bo dziecka nie mam z kim zostawić. . Domowe więzienie murowane. Oczywiście zakładając, że dziecko będzie zdrowe i nic niespodziewanego się nie zdarzy. Obudzę się za trzy lata. Wiem, że to głupie, ale takie mam uczucia nie wiem czy się cieszyć Chcąc nie chcąc, podzieliłam się wiadomością z Leonem . On, w przeciwieństwie do mnie, miał rozanieloną minę. Od razu zaczął mi mówić, jak to będzie świetnie z maleństwem na świecie, jaką będę dobrą mamusią, a on troskliwym ojcem. Nie słuchałam go, bo nagle coś mnie tknęło i pobiegłam do sypialni.Nie wiem dlaczego ale nie jestem gotowa na dziecko
-Violuś -Leon wszedł do sypialni -Ty na prawdę nie chcesz tego dziecka
-Leon ja sobie nie poradzę
-Violu jesteś wspaniałą kobietą dasz sobie radę przecież Ci pomogę mamy tylu przyjaciół damy radę
-Jesteśmy jeszcze tacy młodzi i nie wiem
-Uwierz  damy radę
-Nie wiem
-JA wiem , wiem że damy sobie świetnie radę więc teraz się uśmiechnij i pomyśl że już niedługo będziesz trzymała takiego szkraba na rękach
-Leon kocham Cię
-To znaczy że się uśmiechniesz
-Tak a teraz mnie pocałuj -Leon wspominałeś o małżeństw
-Tak wspomniałem
-Więc
-Więc na razie nic nie planuje
-Co
-Violu poczekajmy na naszego synka
-Z kąt wiesz że to będzie synek
-Przeczucie
-To będzie dziewczynka
-Oj tam będziemy mieli dwójkę
-Może kiedyś
















Dobra krótki ale nie miałam dalej pomysłu

sobota, 26 października 2013

Hej

Dobra nie zawieszę
Zrobię to dla tych dwóch osób
Dziękuje wam
Nie wiem kiedy dodam rozdział
Tylko nie opuszczajcie mnie

Zawieszam

Uuuu..ciężko mi to powiedzieć ale muszę , muszę odejść po prostu nie ma potrzeby abym nadal pisała opowiadania
Jest mi przykro ale w sumie nie mam co stracić chyba że liczy sie czas w który władowałam żeby miec tego bloga Przecież i tak mnie nikt nie czyta chyba że jedna osoba i nie ma potrzeby żebym pisała dalej szkoda moich nerwów bo tak bardzo chciałam mieć bloga myślałam.że dojdę daleko ale spadłam i już się nie podniosę
Nie wiem za ile tu wróce może kilka dni , tygodni , może już nigdy
Wiem tylko że Dziękuje za to że chociaż te dwie trzy osoby czytały
Tu nie chodzi o to że szkoła i nie mam czasu chodzi o to że mnie to już wszystko przerosło
gdy wchodzę na inne blogi widzę że mają miliony komentarzy że mają miliony wyświetleń
A ja jak jakaś idiotka staram się żeby każdy to chociaż raz przeczytał a po co , marnuje sobie czas pisaniem tylko dla jednej osoby .
Dziękuje za wszystko <3
Wiem że jeszcze kiedyś tu wrócę a może jeszcze jutro ale nie wiem czy ma  to sens

piątek, 25 października 2013

Hejo na samym wstępie chciałam was przeprosić za to że nie dodaje rozdziałów a jak je dodaje są jakieś nudne i bez sensu 
Więc nie wiem kiedy dodam następny rozdział bo nie mam weny nie wiem czy zrobić +18 czy jakiś zwykły nawet nie wiem od czego zacząć 
Więc bardzo przepraszam
Hejo na samym wstępie chciałam was przeprosić za to że nie dodaje rozdziałów a jak je dodaje są jakieś nudne i bez sensu 
Więc nie wiem kiedy dodam następny rozdział bo nie mam weny nie wiem czy zrobić +18 czy jakiś zwykły nawet nie wiem od czego zacząć 
Więc bardzo przepraszam

środa, 23 października 2013

Rozdział- 28 - Leon

Leon 
Gdy się obudziłem Violetta patrzała na mnie swoimi pięknymi oczami i bardzo namiętnie pocałował. Violetta wstała i powiedziała idę się ogarnąć ty lepiej też to zrób przecież jedziemy pod namioty 
-Co jak to już dzisiaj 
-No tak a ja muszę jeszcze pogadać z Lu 
-Czemu 
-Bo nie chce się z nią kłócić 
-NO dobra 
-Ubiorę się i lecę  bo nie zdążę  się spakować  
-Leć 


W domu Lu 
Siedziałam w pokoju i myślałam o Violettcie bardzo mo jej brakuje moze powinnam do niej pójść 
Moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi to była Violetta 
-Lu błagam pogódźmy się 
-Violu tęsknie za tobą 
-Ja tez 
-Czyli zgoda 
-Zgoda 
-Super teraz lecę się spakować 
-Na co
-Przecież jedzemy po namioty 
-A właśnie dziękuje 
-A ty i Tomas jak 
-Tomas wyjechał 
-Co
-Ja jestem z Fede
-Szczęścia 
-Dziękuje lec juz 
-Lece 
-Pa


Kilka godzin później 

Jesteśmy w drodze do naszego domku zdecydowaliśmy że lepiej mieszkać w nim niż w namiotach wiec w ostatniej chwili go wynajęliśmy  
2 godziny później 
Violetta i Leon

Rozpakowywałam się właśnie i do pokoju wszedł Leon 
HEj kotku 
-Leon jesteś 
-No jestem -powiedział i namiętnie pocałował a po chwili rzucił na łóżko 
-Zamknij przynajmniej drzwi -Leon szybko zamknął drzwi na klucz i  mocno przytulił do siebie
Chłopak dotknął jej krocza a czując przez bieliznę że dziewczyna jest mokra, nie mógł opanować podniecenia. Zgrabnym ruchem zdjął z niej majtki, a z siebie bokserki, w których było już ciasno. Powoli wszedł w nią Violetta jęknęła cicho, co jeszcze bardziej podnieciło Leona Zaczął poruszać się coraz szybciej i mocniej… krzyki i jęki dziewczyny niosły sie po całym pokoju .Leon więc nie czekając jeszcze mocniej  się w nią wpił , Violetta znowu krzyczała ale nie z bólu i cierpienia tylko z rozkoszy jaką dawał jej Leon 
Szybciej, skarbie! - ciągle powtarzała 
Gdy on ciągle powtarzał swoje ruchy aż z zmęczenia zasnęli 


Rozdział- 28 - Leon

Leon 
Gdy się obudziłem Violetta patrzała na mnie swoimi pięknymi oczami i bardzo namiętnie pocałował. Violetta wstała i powiedziała idę się ogarnąć ty lepiej też to zrób przecież jedziemy pod namioty 
-Co jak to już dzisiaj 
-No tak a ja muszę jeszcze pogadać z Lu 
-Czemu 
-Bo nie chce się z nią kłócić 
-NO dobra 
-Ubiorę się i lecę  bo nie zdążę  się spakować  
-Leć 


W domu Lu 
Siedziałam w pokoju i myślałam o Violettcie bardzo mo jej brakuje moze powinnam do niej pójść 
Moje rozmyślenia przerwał dzwonek do drzwi to była Violetta 
-Lu błagam pogódźmy się 
-Violu tęsknie za tobą 
-Ja tez 
-Czyli zgoda 
-Zgoda 
-Super teraz lecę się spakować 
-Na co
-Przecież jedzemy po namioty 
-A właśnie dziękuje 
-A ty i Tomas jak 
-Tomas wyjechał 
-Co
-Ja jestem z Fede
-Szczęścia 
-Dziękuje lec juz 
-Lece 
-Pa


Kilka godzin później 

Jesteśmy w drodze do naszego domku zdecydowaliśmy że lepiej mieszkać w nim niż w namiotach wiec w ostatniej chwili go wynajęliśmy  
2 godziny później 
Violetta i Leon

Rozpakowywałam się właśnie i do pokoju wszedł Leon 
HEj kotku 
-Leon jesteś 
-No jestem -powiedział i namiętnie pocałował a po chwili rzucił na łóżko 
-Zamknij przynajmniej drzwi -Leon szybko zamknął drzwi na klucz i  mocno przytulił do siebie
Chłopak dotknął jej krocza a czując przez bieliznę że dziewczyna jest mokra, nie mógł opanować podniecenia. Zgrabnym ruchem zdjął z niej majtki, a z siebie bokserki, w których było już ciasno. Powoli wszedł w nią Violetta jęknęła cicho, co jeszcze bardziej podnieciło Leona Zaczął poruszać się coraz szybciej i mocniej… krzyki i jęki dziewczyny niosły sie po całym pokoju .Leon więc nie czekając jeszcze mocniej  się w nią wpił , Violetta znowu krzyczała ale nie z bólu i cierpienia tylko z rozkoszy jaką dawał jej Leon 
Szybciej, skarbie! - ciągle powtarzała 
Gdy on ciągle powtarzał swoje ruchy aż z zmęczenia zasnęli 


poniedziałek, 21 października 2013

Sorry

Chciałam was przeprosić za to że was zupełnie dzisiaj olałam ale nie miałam czasu na jaki kolwiek post a co dopiero rozdział
Najgorsze to że dziś leciała Violetta a ja mam zepsuty telewizor rozumiecie nie oglądałam go i jestem strasznie zdołowana :( :(
A na baje.pl jeszcze nie ma i nie wiem czy oglądnę jest mi smutno :(

niedziela, 20 października 2013

Rozdział 27 - Nareszcie

Ale ja nie umiałam zapomnieć o Leonie więc wybłagałam go o spotkanie na całe szczęście zgodził się 
Następny dzień 
Dzisiaj jest strasznie pochmurno na dworze pada deszcz ale najważniejsze że za dwie godziny jestem umówiona z Leonem własnie się szykuje ubiorę się w to wzięłam parasolkę ponieważ padał deszcz i wyszłam w oddali zobaczyłam Leona 
szybkim krokiem do niego podeszłam i powiedziałam 
-Dziękuje że się zgodziłeś
-Musiałem 
-Dlaczego
-Bo Cię kocham 
-To dlaczego ze mną zerwałeś 
-TO było pod wpływem emocji a teraz żałuje 
- Kocham Cię 
Pocałował mnie bardzo namiętnie i przybliżył do siebie najbliżej jak to było możliwe. Objęłam go najmocniej jak umiałam, on gładził mnie po włosach i plecach. Całowaliśmy się tam, na tym chodniku, koło łąki, w tym deszczu, cali mokrzy. Nasze języki tańczyły, ręce oplatały nasze ciała, nie słyszałam nic oprócz jego oddechu i deszczu spadającego na ziemię. Jego ręce powędrowały na moje pośladki i zaczęły je delikatnie masować.Ten dotyk połączony z naszym namiętnym , dalej ciągnącym się, pocałunkiem sprawił, że lekko ugięły mi się nogi.Leon na chwilę przerwał i powiedział
-Chodźmy do domu 
Więc szybko chwyciłam go za rękę i pobiegliśmy nasz dom był niedaleko więc byliśmy tam bardzo szybko.
Całował teraz moją szyję i uszy, a ja lekko wygięłam się do tyłu. Zaczęłam głęboko oddychać, a kiedy delikatnie przygryzł lewe ucho wydałam z siebie cichy jęk, który symbolizował, że jest mi bardzo dobrze. Tak, było mi naprawdę dobrze. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. przyciągnęłam go do siebie i tym razem to ja zaczęłam go całować. Wsadziłam ręce pod jego koszulkę. Chciałam całować jego klatkę, tors, szyję. Chciałam zedrzeć z niego wszystko. On znowu położył ręce na moich pośladkach. Zaczął je masować, ściskać, przesuną rękę na moje udo i podniósł je do góry.- Nie wytrzymam zaraz! - powiedział i spojrzał mi w oczy. Już wszystko wiedziałam, już nic nie musiał mówić. Wiedzieliśmy, co się szykuje, co się stało i co się stanie. Leon szybko odwrócił się i zaczął mnie całować. Znowu dotykałam jego ramion, tych wielkich, męskich ramion, o których marzyłam nocami. Nie przerywając pocałunku, wziął mnie na ręce i powoli zaczął przesuwać się w stronę łóżka. Moje nogi oplatały go w pasie, a on trzymając mnie za pośladki delikatnie je gładził.

- Trzymaj się mocno! - powiedział i nachylił się nad łóżkiem. Wisiałam teraz na nim i zastanawiałam się, co on kombinuje. - Teraz ci będzie wygodnie! - powiedział uklepując poduszkę, po czym delikatnie położył mnie na łóżku. Znowu zatraciliśmy się w namiętnym pocałunku. Leon  zaczął powoli gładzić moje, jeszcze ubrane ciało. Dotknął moich piersi i zaczął je delikatnie masować. Rozpiął jeden guzik, potem drugi, potem trzeci i czwarty. Całował namiętnie moją szyję, uszy i dekolt. Czułam jak delikatny prąd przeszywa moje ciało od czubka głowy po końcówkę palca u stóp. Znowu jęknęłam z podniecenia i wygięłam się uwydatniając swój biust Leon   skorzystał z okazji i wsadził ręce pod moje plecy. Podniósł mnie i w tym momencie znalazłam się na jego kolanach. Siedzieliśmy tak na łóżku i całowaliśmy się namiętnie Leon powoli ściągnął ze mnie sukienkę, a ja odwdzięczając się mu tym samym, pozbawiłam go koszulki. Moje nogi oplatały go w pasie, a ręce gładziły jego plecy. Teraz ja zaczęłam całować jego szyję, pozwalając sobie na delikatne przygryzanie w niektórych miejscach. Wiedziałam, że sprawia mu to przyjemność, bo przy każdym "gryzku" wydawał z siebie krótki jęk i głęboko oddychał. Ściągnął ze mnie biustonosz i masował moje piersi, po chwili zaczął je całować i ssać. Bawił się nimi, językiem drażnił moje brodawki, a ja, co jakiś czas wbijałam w jego plecy paznokcie. Nie myślałam o niczym, poddałam się kompletnie temu, co działo się w tym momencie. Działałam instynktownie i robiłam to, co czułam i co podpowiadało mi serce. Położyłam go i teraz ja znalazłam się na nim. Całowałam jego klatkę piersiową, językiem bawiłam się jego sutkami. Rozpięłam rozporek i wsadziłam rękę pod jego bokserki. Zaczęłam delikatnie masować go, czułam, że jest już gotowy. Powoli zaczęłam zniżać się w stronę pępka, nie przestawałam całować go po brzuchu. Ściągnęłam z niego spodenki wraz z bokserkami. Nachyliłam się i zaczęłam delikatnie lizać jego członka. Leon leżał z rozłożonymi rękami i głęboko oddychał. Lizałam, ssałam i masowałam go namiętnie. Po chwili przerwałam i podniosłam się wyżej. Usiadłam na nim okrakiem i całowałam go w usta. Gładził moje plecy i pośladki. Położyłam się na nim i czułam jak moje nagie piersi ocierają się o jego klatkę. Ściskał moje pośladki i nagle obrócił mnie na plecy. Teraz on przejął inicjatywę. Całował mój dekolt, szyję, piersi. Schodził coraz niżej, ściągnął moje koronkowe majteczki i zaczął gładzić mnie po nogach. Nachylił się i całował moje uda od wewnątrz. Powoli zbliżał się do niej, im był bliżej, tym szybciej i głębiej zaczęłam oddychać. Najpierw dotknął ją delikatnie, po chwili nachylił się i zaczął ją całować. Rozchylił mi nogi i lizał ją teraz namiętnie. Na to uczucie, znowu wygięłam się, wiedziałam, że długo nie wytrzymam, że zaraz będę piszczeć z rozkoszy, która opanuje moje ciało! On zabawiał się dalej, znalazł mój "guziczek" i zaczął go drażnić językiem. Czułam jak kumuluje się we mnie, jak zbiera się do eksplozji. 

Nie musiałam czekać długo. Wybuchłam!!! Napięłam wszystkie mięśnie, czułam jak rozchodzi się we mnie i jak wypełnia całe moje ciało to uczucie spełnienia, orgazmu. Szczytowałam po raz pierwszy tego wieczoru. Po chwili, Leon przybliżył się do mnie i mocno mnie przytulił. Zaczęliśmy się całować i chwilę potem poczułam jak delikatnie wchodzi we mnie. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na Leona Patrzył na mnie i posuwał się powoli w górę i w dół. Znowu całowaliśmy się namiętnie, a ja czułam go w sobie, wypełniał mnie w całości. Byliśmy tak blisko, niemalże wpijaliśmy się w siebie. Delikatnie uniosłam biodra, Leon wsadził tam swoje ręce i podniósł mnie. Kochaliśmy się teraz na siedząco. Teraz ja posuwałam się to w górę to w dół. Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy i oddychaliśmy. W pokoju słychać było tylko nasz, wspólny oddech. Poczułam, tam w środku, jak jego członek delikatnie ociera się o mój kolejny "guziczek". Zaczęłam przyspieszać Leon  trzymał mnie za pośladki i unosił delikatnie. Czułam, że zaraz znowu będę szczytować. Ruszałam się teraz w górę i w dół, dodatkowo robiłam okrężne ruchy biodrami. 


Zaczęłam drapać go po plecach, chyba zrobiłam to za mocno, bo Leon syknął. W tym samym momencie znowu przeżyłam orgazm. Zamknęłam oczy i czułam, jak rozchodzi się we mnie to uczucie spełnienia, jak napełnia każdy milimetr kwadratowy mojego ciała. Zdrętwiałam, wstrzymałam oddech i czekałam. Te kilkanaście sekund trwało wiecznie, a mi powoli zaczęło brakować tchu. Po chwili, jak doszłam do siebie, spojrzałam na niego. Patrzył na mnie z uśmiechem, widać było, że cieszą go moje szczytowania. Nie chciałam być dłużna, wiec delikatnie popchnęłam go na łóżko. Leżał na plecach, a ja "tańczyłam" na jego biodrach w górę i w dół, a prawo i w lewo, do przodu i do tyłu. Gładziłam jego klatkę piersiową, on dotykał moich piersi. Nachyliłam się i całowałam go namiętnie przyspieszając tępa. Trzymał mnie za pośladki i nadawał mi rytm. Po chwili zaczął szczytować. Wziął głęboki oddech i jęknął. Przytulił mnie mocno do siebie, a ja czułam jak wypełnia mnie jego orgazm od środka. Leżałam tak na nim jeszcze przez chwilę, a on głaskał mnie po plecach. Czułam jak wali mu serce.Ciągle czuję Jego dłonie błądzące nieśmiało po moim ciele. Podniecający oddech kiedy zbliżał usta do mojej szyi. Podeszłam do Niego powoli i znowu namiętnie pocałowałam kiedy skoczyliśmy ciągle leżeliśmy wtuleni w siebie 

sobota, 19 października 2013

Rozdział 26 - Odchodzę

Powoli już zamykałam oczy i odpłynęłam 

Następny dzień 

Uszykowałam się rano i ruszyłam na spotkanie z Diego 
Nie wiem dlaczego ale strasznie mnie do niego ciągnie -myślałam 
Gdy byłam już w parku w oddali zobaczyłam Diego z kwiatami szybkim krokiem do niego podeszłam 
-Hej 
-Viola jesteś proszę 
-O śliczne 
-Violetto muszę powiedzieć Ci coś ważnego
-Ja też ale ty zacznij 
- Ok a więc chciałem Ci powiedzieć że cholernie mi się podobasz 
-Diego ja chciałam Ci powiedzieć to samo 
- NA prawdę 
ak a teraz skoro rozstałam się z Leonem możemy być razem -powiedziałam w sumie nie wiem co mi odwaliło przecież ja nie kocham Diego może tylko dlatego że tęsknie za Leonem 
-Chcesz tego
-Jasne że chcę kocham Cię -powiedziałam i przytuliłam Diego 

Kilka tygodni później 
Violetta 
Teraz jestem już w Francji razem z Diego może i nie kocham go tak jak Leona ale Diego jest dla mnie kimś ważnym , może i przed wyjazdem go nie kochałam ale widzę jak bardzo się stara 

Leon 

Jednak pomimo usilnych starań, które wkładał w to, aby wmówić sobie, że nic nie czuje do Violetty i że tak będzie lepiej dla nich obojga, nie mógł zrobić jednej rzeczy. Nie mógł oszukać własnego serca, a ono mówiło mu, że nikt oprócz niej nie może dać mu szczęścia


Dziś w Studio Antonio powiedział że Violetta z Diego wróciła nie mogłem w to uwierzyć co ona tu robi 
Wyszedłem z sali i udałem się na tor gdzie jeżdżę na motorach 
Lary nie było więc trochę pojeździłem a gdy już zeszedłem z motora zobaczyłem Violette
-Leon porozmawiaj ze mną 
-Nie ma po co
-Zrób to dla nas 
-Nie ma już żadnych nas! Czasami się zastanawiam, czy coś takiego jak ,,my"  w ogóle istniało! Zawsze był ktoś jeszcze, najpierw Tomas, teraz  Diego. Zawsze musiałem dzielić Twoje serce z kimś jeszcze. Zawsze musiałem o Ciebie walczyć, ale teraz już z tym koniec. Miałem już po dziurki w nosie tej bezustannej walki. Teraz znalazłem kogoś, kto w pełni mnie docenia, kogoś dla kogo jestem najważniejszy. Nie utrudniaj tego wszystkiego.
-Jak to z kim jesteś 
-Z Larą 
-O Leon -powiedziała LAra która właśnie do mnie podeszła - Co ona tu robi 
-Nie martw się kochanie Violetta właśnie wychodzi 


On poszedł na przód, wykonał następny krok, pozostawiając przeszłość za sobą. A ja wiedziałam  , że muszę  postąpić tak samo. Byłam świadoma, że jeśli tego nie zrobię , będę  cierpieć



piątek, 18 października 2013

Rozdział 25 -Moje życie nie mam sensu

Gdy robiło sie ciemno ruszyłam sama nie wiedzałam gdzie ale chyba pójdę do Fran ona mnie zrozumie chyba 
Zapukałam nie pewnie 
Otworzyła mi Fran i od razu spytała 
-Violu co się stało ?
-Rozstałam się z Leonem 
-Jak to dlaczego 
-Bo ja powiedziałam Tomasowi o pocałunku Lu z Fede a ona dała zdjęcia moje i Diego Leonowi 
- To ty zdradzałaś
-Nie , no tak całowałam się z Diego kilka razy 
- Co Ci odbiło 
-Nie wiem 
- Violetta nie rozumiem Cię , Leon jest przy tobie od zawsze , wspiera Cię jak może , zaplanował całe twoje urodziny , po prostu chodzący ideał a ty go zdradzasz 
- Fran przyszłam do Ciebie bo myślałam że mnie zrozumiesz 
-Ale jak mam Cię zrozumieć skoro Leon ma rację 
- Wiesz widzę że pomyliłam  kierunki cześć 
-Violy , Violu poczekaj nie chce się z tobą kłócić 
- To dobra aale prosze nie mów mi już o tym jaka jestem głupia bo wiem że nie powinnam nawet rozmawiać z Diego ale coś mnie do niego ciągnie i chcę się dowiedzieć co takiego

Leon 
Co z moim życiem się teraz dzieje -nic jestem samotny , zły i głupi 
Jak ja mogłem się nabrać na jej gierki dlaczego się nie zorientowałem amoje życie być może wyglądało by inaczej ,byłbym szczęśliwy nie cierpiał tak jak teraz nie rozumiem robiłem wszystko , Najpierw rywalizowałem z Tomasem , z Diego a teraz siądę i poczekam aż ktoś powalczy o mnie mam dość ciągłym dzieleniem się Violettą dość.

Violetta 

Nic teraz wszystko w moim życiu wygląda inaczej , nie wiem co będzie dalej na jutro umówiłam się z Diego i nie wiem jak nasza rozmowa się potoczy może będzie coś więcej , Violka ogarnij się dopiero zerwaliście z Leonem jesteś idiotką walcz o niego a nie -ciągle myślałam 

czwartek, 17 października 2013

Rozdział 24 - Umiesz tylko ranić

Leon to nie tak 
Violetta nie chcę Cię słuchać ty umiesz tylko ranić 
Leon to fotomontaż 
Nie kłam 
Ludmiła z kąt masz te zdjęcia 
Ktoś podesłał mi je pod drzwi 
Idę Cię spakować
Lu dlaczego to zrobiłaś 
Dlaczego Leon Cię kocha jestem jego przyjaciółką widzę jak cierpi gdy się kłócicie
Ale te zdjęcia z Diego to było kiedyś 
Violu proszę Cię nie kłam 
Nie kłamie 
Violu jesteś moją przyjaciółką chyba że już mnie nie lubisz 
Lu to koniec naszej przyjaźni 
Jak chcesz Violu 
Wbiegłam na górę spotkałam tam już Leona który niósł moje walizki 
Leon proszę daj mi to wytłumaczyć -mówiłam już przez łzy 
Tu nie ma czego wyjaśniać 
Leon proszę , kocham Cię 
Nie , nie dam się złapać na twoje durne minki twoje łzy rozumiesz nie chcę Cię znać wiesz Żałuje że Cię poznałem i że tak bardzo się zakochałem , żałuje jak niczego w życiu a teraz wyjdź 
Odeszłam... odeszłam , po prostu wyszłam zapłakana szłam ulicą ludzie dziwnie na mnie patrzeli bo szam  z rozmazanym makijażem gdy przechodziłam przez ulicę nawet nie spojrzałam czy coś jedzie bo nie mam już dla kogo żyć usłyszałam tylko głośny pisk opon i krzyk jakiegoś faceta który prawie by na mnie najechał 
Jak chodzisz kobieto , złaś 
Chwyciłam walizkę i ruszyłam lecz nie do domu mojego ojca nie chciałam go tym denerwować wiec bez celu chodziłam po Buenos Ares cała już rozmazana i zrezygnowana usiadłam na ławce z nadzieją na lepsze jutro 

środa, 16 października 2013

Rozdział 23 - Zerwanie i to dwóch par

Szybko odeszliśmy i wróciłyśmy do mojego domu 
Gdy tylko weszliśmy do progu domu usłyszeliśmy tylko krzyki 
No strzelaj , Co ty robisz , Dawaj 
Czyli jeszcze oglądają ten durny mecz -powiedziałam już na głos
Wszystko słyszeliśmy - powiedział Leon 
I oto chodziło -powiedziałam 
Kiedy koniec 
Jeszcze godzinka 
Godzina 
No krótko nie 
Nie , a właśnie Tomas możemy porozmawiać 
JAsne 
Ej , Tomas łapy przy sobie -powiedział Leon 
Jasne , jasne
Poszliśmy do kuchni 
O co chodzi 
Tomas moze będziesz zaskoczony ale Ludmiła całowała się z Federico 
Co 
Tylko się nie denerwuj może to nie tak jak myślisz , myślimy -szybko się po prawiłam widziałam że Tomas już kipie 
Zabije go 
Tomas , Tomas poczekaj daj mi pierwszej z nią porozmawiać ja zaraz do niej zadzwonię i wszystko się wyjaśni dobrze 
Ok 
Tylko się uspokój 
Tomas wrócił do salonu i od razu chłopacy zaczęli wypytywać się co chciałam a gdy ja tam doszłam Leon powiedział że Cami i Fran oraz Nati już wyszli więc zostałam sama z nimi
Co się stało  Tomasowi 
Ludmiła 
Co z nią 
Całowała się z Federico 
Co 
No 


Gdy Ludmiła wróciła calutka w skowronkach szybko poszliśmy na górę znaczy ja ją tam zaciągałam
Ludmiła co to było 
O co Ci chodzi 
Widzieliśmy to 
Co 
Ludmiła nie udawaj głupiej widzieliśmy twój pocałunek z Federico 
Chyba mu nie powiedziałaś 
Powiedziałam 
Co dlaczego psujesz mi związek 
Sama go zepsułaś a po za tym Tomas to mój przyjaciel i powinien znać prawdę 
Leon też powinien znać prawdę 
Nie rozumiem 
Już Ci pokazuje chodź 
Ludmiła wzięła torebkę i zeszłą na dół podchodząc do Leona pokazała mu te zdjęcia 





   To koniec Violetta  

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 22 - Pocałunek

Nie bój się 
Leon mów 
Mam niespodziankę 
Jaką 
Wyjeżdżamy z Buenos Ares 
Leon ale na ile gdzie ?
Do Madrytu Na zawsze 
Nie , nie i nie 
Dlaczego 
JA nie chce wyjeżdżać i jeszcze zostawiać tu naszych przyjaciół mojego tate i Angie 
Nasi przyjaciele też jadą a twojego tate będziemy odwiedzać 
Leon nie wiem 
Przemyśl to 
Ale ja kocham Buenos Ares tu mieszkałam mieszkam i będe mieszkała możemy wyjechać ale za dwa miesiące wrócimy dobrze ?
Jak chcesz 



Następny dzień 

Wstałam rano wcześniej niż Leon i inni 
Wyszłam z łóżka i popędziłam do kuchni napić się soku strasznie bolała mnie głowa za dużo wczoraj wypiłam zresztą jak każdy 
Po kilku minutach na dół zszedł Leon 
Hej Kochanie 
Hej -powiedział i pocałował mnie bardzo namiętnie 
Właśnie Leon wczoraj wieczorem coś mi obiecywałeś
A własnie puki jeszcze wszyscy śpią zrobimy to teraz 
Tu 
Tak tu i teraz 
Leon chwycił mnie w pasie i posadził na blacie 
Po chwili zaczął namiętnie całować a ja oddawałam każdy pocałunek 
niestety przerwał nam Federico 
Eeee .... przeszkodziłem 
Nie , nie -powiedziałam trochę speszona 
Nie przerywajcie już wychodzę 
 Leon później
Poszłam się trochę ogarnąć i idę z Nati i Cami i Fran na zakupy bo Lu powiedziała że musi coś załatwić a nasi chłopacy będę oglądali jakiś mecz 
Więc gdy się uszykowaliśmy wyszliśmy z domu a Ludmi już nie było 
Po kilku godzinach chodzenia po sklepach spacerowaliśmy gdy przechodziłyśmy obok parku zobaczyłyśmy to 

Przecież Lu jest z Tomasem 
Co teraz będzie ? 

niedziela, 13 października 2013

One Part - Zaczęło się od różowego zeszytu...cz. 1

Muzyka
Ona : Miła , grzeczna dziewczynka zapisująca każde ważne wydarzenie w swoim różowym zeszycie tam miała swój drugi świat gdzie była księżniczką miała swojego księcia byli szczęśliwi. Ona miała wszystko była córką milionera , miała ciuchy których nie miał prawie nikt , piękny wielki dom w słonecznym mieście Buenos Aren nie musiała pracować każdy na jej miejscu by się cieszył korzystał jak tylko mógł a jej ciągle czegoś brakowało a tak dokładniej to miłości nigdy nie miała chłopaka , była i jest ciągle zakochana w Leonie najładniejszym chłopaku ze szkoły który nigdy na nią nie spojrzy  wiec zapisywała wszystkie swoje miłosne sekrety w swoim pamiętniku nie pozwalała nawet na niego popatrzeć a co dopiero dotknąć albo przeczytać to co jest w środku.


On: Bogaty,młody , przystojny chłopak.Miał miliony dziewczyn mógł korzystać z życia każda dziewczyna oddała bym wszystko żeby był jej ale on nie chciał żadnej innej niż tej jedynej Violetty , nie umie ukazywać uczuć wiec nigdy nie powiedział co czuje dziewczynie tak pięknej jak anioł choć uważali go za odważnego , nie był taki udawał by nie stracić swojej sławy był wrażliwy , czuły , miły nie taki za jakiego go uważanego nigdy nie pokazał jaki jest na prawdę , Dlaczego ?! Może po prostu się bał , bał się że go wyśmieją , że obrzucą wyzwiskami 
Wiedział że Violetta nie zwraca na niego uwagi  była jedyną dziewczyną która nie  wskoczyła by za nim w ogień


Dziś był bardzo pogodny dzień on i ona tak jak codzień rano wyruszali do szkoły muzycznej tylko że zawsze chodzili innymi ścieżkami los nie chciał aby spojrzeli sobie w oczy powiedzieli kocham , los chciał żeby siebie unikali Tylko  oni chcieli , chcieli spojrzeć sobie w oczy lecz gdy przychodził taki moment zawsze unikali tego spojrzenia Bali się czy co , zawsze gdy wpadli na siebie na korytarzu obydwoje spuszczali głowy w dół i odchodzili , nie wiadomo czego ale bali się uczucia jakie się między nimi rodziło obydwoje wiedzieli że to co czują to miłość której nie da się uciszyć bo gdy tylko na siebie popatrzeli przechodził po nich delikatny dreszcz  który był oznaką ich wielkiej miłości 

Gdy doszli do wielkiego budynku obydwoje spotkali się w drzwiach podeszli do niech jednocześnie lecz każde z nich obróciło głowę w drugą stronę i poszli ona w prawo on w lewo 
nie spoglądając na siebie po prostu odeszli 
Na zajęcia wyruszyli także osobno rozstawili się po sali i zaczęli się rozciągać nauczyciel tańca ciągle krzyczał : 
Castillo źle , Violetta pomyliłaś kroki . Znowu źle 
Verdas naucz ją -powiedział wściekły nauczyciel wychodząc z klasy tak jak reszta uczniów zostali tylko oni 
Oboje nie wiedzieli na czym zawiesić oko panowała nad nimi niezręczna cisza , której nikt nie umiał przerwać nie umieli się do siebie odezwać bo jeszcze nigdy ze sobą nie rozmawiali 
Zacznijmy - wydusił z siebie chłopak 
Dobrze -ledwo co wydusiła z siebie tak krótkie słowo 
On zaczął tańczyć ona z uwagą go obserwowała i próbowała jakoś nadążyć nad tym co robi chłopak 
Przepraszam nie umiem się skupić 
Od tego tu jestem chodź pomogę Ci -powiedział ale unikał spojrzenie dziewczyna zresztą ona też unikała jego spojrzenia 
Złapał ją w pasie i leciutko nią kołysał jakby bał się że ją połamie i cała rozpadnie się na kawałki 
Złapał ja za rękę i poruszał kiedy ona zaczęła poruszać się w rytm muzyki on momentalnie ją puścił i obserwował jak jej wychodzi 
Nie , nie poczekaj to nie tak zobacz 
Ponowie złapał ją w pasie obrócił do siebie spojrzeli sobie w oczy nie zwracając uwagi na to że ktoś wchodzi to klasy przytulił ją a ona tak bardzo tego pragnęła że przytuliła go mocniej 
Nie obchodziło ich co dzieje się do okoła byli zajęci obą i tą magiczna chwilą 
Lecz po chwili ktoś przerwał im to szczęście a to był Diego stary znajomy Violetty ona oderwała się od Leona podbiegając do Diego rzuciła mu się na szyje on zrezygnowany wyszedł z sali podążając do sali od muzyki podszedł do gitary wziął ją i wyszedł ze budynku chodząc po calutkim Buenos Ares wkącu wsiadł na ławkę i zaczął grać 


Ona ciesząc się odwiedzinami znajomego zapomniała o Leonie , zapomniała o tej magicznej chwili