SCM player skins

środa, 28 maja 2014

Rozdział 14 -W kościele , przy tłumie ludzi , kiedy powiemy już sobie "TAK"

  -Violetto Castillo czy bierzesz sobie za męża tego Damiana Pasugiel  i ślubujesz mu miłość , wierność i uczciwość małżeńską oraz , że nie opuścisz go aż do śmierci - Violetta spojrzała na drzwi w których właśnie stanął Verdas , spojrzeli na siebie i uśmiechnęli pod nosem
-Violu -szepnął Damian -Ta jeszcze raz spojrzała na smutnego Verdasa
-Nie , przepraszam nie mogę -powiedziała płacząc i uciekła z kościoła Verdas od razu ruszył za nią tak samo zrobił Damian.
Pierwszy znalazł ją Damian siedziała skulona pod domem
-Violetta -podszedł bliżej
-Damian przepraszam
-Powiedz tylko dlaczego , kochasz Leona tak ? -dodał po chwili
-Damian wiem , że zwodziłam Cię tylko , ale z tego nic nie będzie
-Szkoda , że powiedziałaś mi to dopiero teraz , ale rozumiem Cię
-Przepraszam -wyszeptała i po chwili przyszedł Verdas
-Zostawię was

Damian odszedł a Verdas od razu przytulił zapłakaną Violette
-Leon -przerwał jej '
-Cii , nic nie mów
-Chciałam powiedzieć , że kocham Cię
-Ja Ciebie też Violu , ale to oznacza , że wracasz z nami i
-Tak to oznacza , że wracam z wami -uśmiechnęła  się promiennie , ale najpierw musisz coś zrobić
-Tak chyba wiem co
-No to pokaż czy myślisz o tym samym -przybliżył się do niej i szepnął
-Wiesz gdzie chce Cię pocałować ?- spytał
-W usta -odpowiedziała pewna
-Nie -pokręcił głową
-W rękę , szyje ?
-Niee
-To gdzie
-W kościele , przy tłumie ludzi , kiedy powiemy już sobie "TAK"
-Kocham Cię -uśmiechnęła się i pocałowała go ten oczywiście oddał pocałunek
-Ja Ciebie też Violu -powiedział po oderwaniu się
-Wracamy do BA
-Tak stęskniłam się za nim
-Ale za mną najbardziej
-To chyba oczywiste
-To tak ,czy nie ?-spytał po chwili
-Oj mój głupolku , oczywiście , że tak -pocałował mnie




Dwa dni później

Jesteśmy już w BA.  Od wczoraj mieszkam z Leonem.
Nie wiem jak mogłabym żyć bez niego.Właśnie spoglądam jak bawi się z córką naszych nowych sąsiadów Diega i Emmy
-Emma twoja córka jest taka słodka -powiedziałam popijając kolejny łyk kawy
-Dziękuje -znowu spojrzeliśmy na Leona i małą Elize uśmiechnęłam się pod nosem




***************

Ale badziewie..
MASAKRAAA
Przepraszam , ale mam głowę zajętą czymś innym
Nie chcecie pewnie czytać o moim życiu , której jest na maksa zrytee.
Chodź wiem   , że chłopak (tak bardzo cudowny ) nie będzie nigdy mój nie umiem się z tym pogodzić , a najgorsze , że nikt nie wie że się w nim bujam i moja koleżanka z nim coś kręci a ja jestem w ciul zazdrosna a nie mogę nic zrobić.....
Nie mogę przestać o nim myśleć to jest najgorsze



niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 13 -Wesołe Miasteczko

  Obudziła się w wyśmienitym humorze już niedługo będzie miła cudownego męża i za kilka lat gromadkę dzieci biegających  po całym domu.
-Pora go budzić -pomyślała i usiadła okrakiem na Damianie i zaczęła całować go po torsie zjeżdżając coraz niżej , a już po chwili jej ukochany otworzył oczy i szeroko się uśmiechnął do Violetty
-Chcę mieć takie  pobudki codziennie
-A będziesz miał , ale dopiero po ślubie -jego mina od razu posmutniała
-Co dlaczego
-Oj no żartowałam nie wytrzymałabym bez Ciebie
-Wiedziałem
-Nie kłam
-Dobra nie wiedziałem
-Wstawaj musimy dziś wysłać zaproszenia na ślub
-Dobrze
                   
                                                       ~~~

 -Nie wierze -powtórzył po raz kolejny
-Leon co się dzieje -Verdas podał kartkę przyjacielowi
-Leon nie załamuj się
-Ale jak kobieta mojego życie wychodzi za mąż i jeszcze miała czelność zaprosić mnie na ślub , ona chyba lubi patrzeć jak cierpię
-Słuchaj -zaczął Maxi ale Verdas mu przerwał
-Nie pocieszaj mnie , wszystko mi się wali wczoraj bardzo ważna firma rozwiązała ze mną umowę a teraz to
ja chyba nie mogę być szczęśliwy
-Leon będzie dobrze nie przejmuj się jeszcze będziesz szczęśliwy , może  z Violettą nie byliście sobie przeznaczeni
-Może -Verdas spojrzał na przyjaciela
-Leon pojedziemy na ten ślub ja , ty , Natalia , Lu i Fede oraz Fran bo 'Marko niestety nie może
-Dobra Maxi koniec myślenia o Violettcie
-Dobre podejście , trzymaj tak dalej



Dwa dni przed ślubem

Szóstka przyjaciół właśnie wchodziła z lotniska . Do Barcelony przyjechali dwa dni  przed ślubem , żeby móc trochę pozwiedzać i pomóc w przygotowaniach mimo tego , że żadne z nich nie lubiało Damiana bo od początku kibicowali Leonowi.
Weszli do pobliskiego hotelu i każde z nich dostało kluczę od swojego pokoju
Verdas nie był zadowolony z tego , że to nie on jest teraz z Violettą
Wszyscy razem wyszli z hotelu , a dziewczyny popędziły do sklepu   na co chłopacy głośno narzekali
-To chyba tu -  powiedziała Włoszka pokazując na restauracje
-Tak to tu -powiedziała blondynka
-To wchodzimy
-Wiecie co ja jakoś nie mam ochoty na spotkanie z Violettą wrócę do hotelu
-Idźcie a my zaraz dojdziemy -powiedziała Fran i podeszła do Verdasa
-Leon wiem to trudnę dla Ciebie , ale nie poddawaj się
-Fran na prawdę nie chcę się z nią widzieć
-Leon przyjaźnimy się prawda ?
-No tak
-To zrób to dla mnie proooszee-
-Dobra chodźmy
Podeszli do stolika w którym czekała już Violetta
-Fran , Leon -wstała na ich widok
-Cześć Violu -powiedziała Fran i mocno przytuliła przyjaciółkę
Leon nie przywitał się z Castillo tylko usiadł koło Natalii
Rozmowa między Violettą a Leonem nie kleiła się , nie mieli już wspólnego tematu
-Słuchajcie  my na chwilę znikamy zaraz wrócimy poczekajcie -powiedziała Hiszpanka
-Co nie -Leon próbował zaprotestować ale na marne
Między tą dwójką panowała niezręczna cisza co jakiś czas spoglądali na siebie uśmiechali pod nosem
-Jak tam z Larą
-Nie najlepiej , ale jakoś leci , a z Damianem
-Świetnie -powiedział i spuścił wzrok
-Leon nie zachowujmy się jak dzieci , było nam razem dobrze , ale rozstaliśmy się i chyba lepiej jak będziemy przyjaciółmi co ? Przyjaciele - Verdas spojrzał na Castillo , która wyciąga rękę w jego stronę
Chwilę pomyślał i odpowiedział
-Najlepsi - uścisnął dłoń kobiety spoglądając na pierścionek
-Śliczny -Violetta podziękowała mu uśmiechem
-Wiesz chyba będę już leciał -powiedział nagle
-Zostań ze mną , albo chodźmy na spacer
-No ok

Wyszli z kawiarni uśmiechnięci
-Patrz butka z lodami idziemy  ? -spytał spoglądając niedaleko na budkę z lodami
-Chodźmy
Po krótkiej chwili byli na miejscu
-Dla mnie proszę trzy gałki mleczne , a dla pani truskawkowe -Verdas uśmiechnął się do kobiety i już po krótkiej chwili otrzymali swoje lody
-To gdzie idziemy
-No nie wiem -powiedziała Castillo spoglądając razem z Verdasem na wesołe miasteczko , które było niedaleko nich
-Wesołe Miasteczko -krzyknęli na równo i pobiegli w jego stronę
Bawili się razem świetnie , ciągle śmiejąc się i rozmawiając nie spostrzegli ,że dochodzi już 22
-Dziękuje Leon
-Ja Ci dziękuje
-Za co
-Za to , że mogłem spędzić z tobą trochę czasu za nim będziesz już na zawsze zajęta -zaśmiała się i mocno przytuliła do przyjaciela
Po chwili każde z nich poszło w osobną stronę


Następny dzień

  To właśnie dziś młoda Violetta wychodzi za mąż
Jest szczęśliwa , Damian mnie kocha , szanuje , czuje ,że będziemy razem do końca
Może tam gdzieś głęboko kocham Leona i nigdy o nim nie zapomnę
Chcę żeby był szczęśliwy , bardzo szczęśliwy.Od samego rana szykuje się na ślub. Jestem właśnie u fryzjera , a później idę do domu gdzie przebiorę się w suknie i za kila godzin będę żoną Damiana


Leon

Właśnie jadę na ślub tylko są takie korki , że nie wiem czy zdążę , jest to dla mnie ważne bo chcę powiedzieć Violi , że ją kocham i nigdy nie przestałem




                                                   ~~~

-Zebraliśmy się tu , żeby połączyć tą Violette i tego Damiana węzłem małżeńskim , czy jest ktoś kto ma powody dla których ta dwójka nie może się pobrać - wszyscy znajomi szukali wzrokiem Leona , który niestety nie był obecny w kościele-Dobrze skoro nie ma nikt zastrzeżeń to zaczynajmy.....








*********

Czy Leon zdąży by przerwać ślub Violetty , a co jeśli niee
Tego się dowiecie później
Paaaa


sobota, 24 maja 2014

Rozdział 12 - W końcu jestem szczęśliwa

    Od dobrych kilku godzin Verdas siedzi w firmie. Muszę po prostu zapomnieć -powtarza w kółko
-Jak mogę zapomnieć o kobiecie mojego życia -krzyknął w końcu
-Kochanie mówisz o mnie
-Chciałabyś
-Nie denerwuj się kotku , chodźmy do domu pokaże Ci co potrawie w łóżku
-Jestem w pracy
-Oj , to zróbmy to tu - dziewczyna przybliżyła się po jego torsu i zaczęła wodzić po nim rękami
-Przestań -szatynka nie reagowała na słowa Leona i ręką zjeżdżała coraz niżej
-Nie będę się z tobą kochać rozumiesz -krzyknął i odepchnął Larę -  do jego gabinetu właśnie wszedł Maxi i Fede
-Siema -powiedzieli na równo i spojrzeli na przyjaciela
Lara od razu wyszła
-Przeszkodziliśmy wam -spytał Włoch
-Nie , cieszę się , że przyszliście , bo nigdy by się nie odczepiła
-Aż tak źle
-Gorzej
-Czemu ?
-Nie umiem pokochać Lary , bo ..
-Tęsknisz za Violettą -dokończył Maxi
-Nie wiem co się ze mną dzieje
-Leon posłuchaj nie możesz się teraz poddać , musisz walczyć , odzyskaj ją
-Ale jak
-Nie wiem jedź do niej i błagaj o przebaczenie
-Jak skoro nie wiem gdzie mieszka
-Leon musisz działać
-Mam latać po każdym kraju , nigdy jej nie znajdę
-Leon
-Maxi to się nie uda zacznę życie bez Violetty albo sam albo z Larą
-Przecież ty nie kochasz tej małpy -powiedział Federico
-Fede wiem co ma  robić ze swoim życiem , a teraz przepraszam ale muszę iść na ważne spotkanie -szatyn wyszedł z gabinetu .Załamany wszedł do sali gdzie miało odbyć się spotkanie
Na początku było bardzo miło puki Leon nie usłyszał tych słów
-"Panie Leonie musimy zrezygnować ze współpracy z Panem
-Co dlaczego ?-
-Dowiedzieliśmy się o kilku nieprzyjemnych rzeczach o Pana firmie i z ogromnym bólem serca musimy rozwiązać umowę z Panem.- szatyn zdziwił się ogromnie i spojrzał błagalnym wzrokiem na starszego mężczyznę
-Co się stało ?
-Przykro mi , ale tak będzie najlepiej nie możemy pozwolić sobie na  zniszczenie dobrego imienia naszej firmy przez współprace z Panem , proszę tutaj są wszystkie papiery proszę je podpisać -mężczyzna podał Leonowi papiery i odszedł kilka kroków od szatyna.
Verdas wiedział , że nic nie zdziała i jednym wyjściem jest podpisanie papierów
             
                                            ~~~

Biała suknia , piękny welon i co najważniejsze mężczyzna , którego kochasz nad życie.
 Młoda Castillo właśnie wyszła z salonu z sukniami ślubnymi.
Z uśmiechem na twarzy trzymała w ręku dużo torbę , w której znajdowała się przed chwilą wybrana suknia
-Kochanie jestem -krzyknęła od progu
-Kotku nareszcie
-Nie było mnie zaledwie pół godziny
-Czy ty myślisz ,że ja bez twoich oczek i cudownych usteczek wytrzymam pół godziny
-Oj ja też tęskniłam -pocałowała ukochanego i popędziła do sypialni gdzie jeszcze raz obejrzała swoją  suknie
-W końcu jestem szczęśliwa -szepnęła i schowała sukienkę
Zeszła do narzeczonego i znowu bardzo namiętnie pocałowała
-I pomyśleć , że za już za dwa tygodnie będziesz tylko moja -powiedział i uśmiechnął się do ukochanej
-I pomyśleć ,że będę nosiła nazwisko człowieka , którego tak bardzo kocham -oboje się zaśmiali
-Jestem taki szczęśliwy wiesz ?
-Też jestem szczęśliwa , a co powiesz na sens filmowy dziś wieczorem
-No nie wiem mam inny pomysł -zaczął całować Castillo po szyi
-Tak , a jaki
-No chodź do sypialni pokaże Ci
-Ale obiecaj , że bardzo dokładnie
-Pokaże Ci wszystko co wiem i opisze ze szczegółami
-Tylko tyle
-Dodam coś od siebie i wypróbujemy coś zupełnie nowego
-No może
-Nie pożałujesz będę tylko twój -całował ją po szyi  a ta tylko cicho pojękiwała
-Jeszcze twój jeden ruch i się skuszę -Nie odpowiedział tylko zaniósł do sypialni gdzie sami wiecie co się stało



************

A taka wredna jaa..xd
I bardzo głupia bo nie pisałam już od dobrego tygodnia i jeszcze take gówno wam daje
 Nie bijcie za  ślub Violetty i Damiana , zdradzę wam coś on dojdzie do skutku  .pp
A teraz trzeba brać się za następny ;d


wtorek, 13 maja 2014

Oooo

Dawno nic nie pisałam postaram się jutro coś nabazgrać ale sama w to wątpię.
Mam masakrycznie  dużo do nadrobienia w szkole sprawdziany i to wszystko mnie wykańcza
JA CHCĘ WAKACJE
No a teraz lecę na Pierwszą miłość a później uczyć się na matme
Buziaczki

poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 11 -Cholera

 Violetta po słowach Leona zrozumiała ,ze z ich związku już nic nie będzie.Załamana wyszła z gabinetu i  poszła do Damiana
-On mnie nie kocha
-Co się stało ?
-Chciałam mu wytłumaczyć , że to co się stało nie miało dla mnie znaczenia , ale mnie już noie kocha
-Violu daj mu czas , przecież dopiero się rozstaliście jeszcze nie wie co traci
-No nie wiem tęsknie za nim
-Daj mu czas
-Damian dziękuje jesteś cudowny , a co do Leona to muszę po prostu o nim zapomnieć -Leon akurat przechodził koło drzwi gabinetu Damiana i usłyszał  co  mówiła Castillo. Zrobiło mu się smuto i wrócił do swojego biura po chwili weszla do niego też Castillo
-Proszę -podała mu jakieś papiery
-Co to
-Moje wypowiedzenie -powiedziała i usiadło naprzeciwko Verdasa
-Dlaczego to robisz ?
-Wyjeżdżam a po za tym nie muszę Ci się tłumaczyć -spojrzała na niego i dodała -Damian da Ci swoje później
-Robisz to specjalnie
-Niby co
-Chcesz odejść bo nie chce z tobą być
-Nie bo ja akurat z tobą też
-Tak a co dziś mówiłaś
-Przeszło mi
-Nie kłam
-Nie kłamię po prostu mam lepszą ofertę razem z Damianem
-A wiesz wyjeżdżaj jeszcze dziś nie obchodzisz mnie
-Vice Versa
-A załamie Cię nie możesz wyjeżdżać z kraju jeszcze przez pół roku
-Tak , a dlaczego
-Nie pamiętasz co mówił twój adwokat jeśli wyjdziesz z więzienia nie możesz opuszczać kraju
-Policja wie gdzie jadę więc nie uda Ci się mnie tu zatrzymać
-Nawet nie próbuje
Violetta wstała z krzesła i zaczęla pakować swoje rzeczy do wielkiego kartonu. Verdas przyglądał się temu. Gdy dziewczyna wyszła Verdas uderzył z całej siły w biurko i  krzyknął
-Cholera -
-Stało sie coś -do gabinetu weszła Lara
-Nie , a co ty tu robisz
-Przyszłam Cie odwiedzić i spytać czy może gdzieś razem wyjdziemy
-Lara przepraszam nie mam ochoty dzisiaj
-Dobra rozumiem paa - wściekła wyszła i trzasnęła drzwiami



Tydzień później

   Verdas wyjątkowo wstał dziś bardzo wcześnie nie mógł spać z myślą , że jego ukochana wyjechała . Z Larą spotyka się tylko jak obojgu brakuje seksu . Tęskni za Violettą jak nigdy , próbował się z nią kontaktować lecz dziewczyna  nie zamierzała odbierać telefonów od byłego kochanka. Tracił nadziej , że kiedyś znowu spotka dziewczynę. Z samego rana ruszył pobiegać robi to już od kilku dni. Ze słuchawkami na głowe biegnie nie myśląc o problemach i otaczającym go świecie.........





***********
Krótki ale nie mam w ogóle weny.
I  no to tyle
Do następnego

sobota, 3 maja 2014

Rozdział 10 - Dlaczego

  -Sorry za spóźnienie -powiedział na starcie do Violetty
 Nie odpowiedziała
-Aha dobra rozumiem nie będziesz się do mnie odzywała
Spojrzała na niego , ale od razu spuściła głowę i zajęła się pracą
Równo o trzynastej trzydzieści Lara była  w gabinecie swojego nowego chłopaka
-Cześć kotku -podeszła do biurka Verdasa i namiętnie pocałowała
Violetta spojrzała na nich i zrobiło się jej ogromnie smutno , ale nie dała po sobie tego poznać.
-Lara to Violetta moja asystentka a to Lara moja dziewczyna -Verdas przedstawił kobiety i obiął Lare ramieniem -Wrócę za pół godziny -dodał i wyszedł z gabinetu
-Kim jest Violetta
-Violetta moja była nikt ważny w moim życiu -Verdas źle czuł się okłamując Lare kochał Castillo jak nikogo innego była dla niego wszystkim ale nie mógł jej wybaczyć za mocno go zraniła -Idziemy coś zjeść
-Mam inne plany -pocałowała go
-Przepraszam Lara ale nie mogę
-Co się stało
-Muszę zaraz wracać , ale wieczorem mam czas
-To świetnie przyjdę po Ciebie do pracy wieczorem i gdzieś pójdziemy co
-Dobra , a teraz chodźmy jeść głody jestem
 
   Violetta siedziała z nosem w papierach nie zauważyła , gdy do biura wszedł Damian
-Jest Leon
-Nie
-To może nawet lepiej przepraszam za tamto nie miało tak wyjść
-To też moja wina za dużo alkoholu -uśmiechnęła się -Pomożesz mi
-Jasne
-To trochę dziwny pomysł ale udawaj przed Leonem mojego chłopka
-A zazdrosna jesteś
-Coo..niby o kogo
-Ta dziewczyna co tu wchodziła kto to był
-Laura-przymrużyła oko -Lara -chwile sie zastanowiła i dodała -Tak ! Lara
-Dobra mogę Ci pomóc
-Dziękuje -podeszła i mocno go przytuliła do gabinetu wszedł Leon
-Nie przeszkodziłem
-Nie -oderwali się od siebie -To co kochanie widzimy się wieczorem
-Tak -uśmiechnęli się

Między nimi panowała niezręczna cisza czasami spoglądali na siebie z uśmiechem, a z bólem odwracali głowę.
-Porozmawiamy -spytała pierwsza
-Dobra
-Leon przepraszam
-Za co
-Przecież wiesz , że nie chciałam
-Ale to zrobiłaś
-Za dużo alkoholu
-A to już nie mój problem
-Leon nie bądź taki
-A co ma wskoczyć Ci w ramiona i wybaczyć  udawać ,że nie było twojej zdrady , a zaskoczę Cię była nie zapomnę tak szybko -spojrzał na nią z wielkim bólem -Dlaczego -Verdas  znowu spojrzał na Castillo , której poleciało już kilka łez - Oddałem  Ci część mnie , oddałem Ci całego siebie ,pokochałem mimo tego , że byłaś w więzieniu , dałem Ci moją miłośc a ty , ty mnie oszukałaś , byliśmy razem kilka miesięcy a ty zdążyłaś mnie zdradzić i oszukać.Wiesz zdradzę Ci moje marzenie -Mieć normalny związek ty mi go dać nie umiesz.............







************
Tak dzisiaj krótki ;p
Nie wiedziałam co pisać.Mam już pewien pomysł na pogodzenie Leonetty
Wiem już co i w jakich okolicznościach ale nic wam nie powiem..
Teraz możecie się śmiać ale uzależniłam się od M jak miłość
A zwłaszcza od Kaśki i Marcina
Ale ja głupia wy naet nie wiecie kto to jest..
A ja wiem...!!!
Dobra paaa do następnego :* ;d

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 9 - "Muszę się z nią/nim przespać"

Następny dzień
Violetta obudziła się dość późno i od razu po uszykowaniu się pojechała do firmy
Weszła do gabinetu i spojrzała na Leona którego mina wyrażała kilka emocji a mianowicie : Smutek , złość , nienawiść
-Stało się coś -spytała
-Bezczelnie patrzysz mi w oczy i pytasz się czy coś się stało
-O co chodzi
-Nie udawaj że nie wiesz zdradziłaś mnie a ja głupi Cię tak mocno kochałem
A ty przespałaś się z pierwszym lepszym facetem. I jeszcze miałaś czelność mnie okłamywać.Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć , chciałaś życ tak jakby  się nic nie stało   Najlepiej będzie jak zapomnimy o tym co było temat zakończony dział zamknięty , dla mnie nie masz już powrotu jeżeli chodzi o twoją prace to możesz pracować dalej jesteś dobra w tym co robisz a teraz przepraszam ale muszę iść -szatyn od razu wyszedł z biura a Violetta zalała się łzami
Verdas gdy tylko wszedł do domu zadzwonił do brata
(Leon -L Federico-F)
L-Cześć Fede co powiesz na dobrą imprezkę w jakimś dobrym klubie
F-A Violetta
L-Violetta zdradziła mnie z nowym księgowym
F-Na prawdę
L-No .To co idziemy
F-Dobra o 19 koło  mojego domu
Verdas rozłączył się i zaczął szykować się do imprezy mimo złego humoru chciał się dobrze bawić i zapomnieć o Violettcie. Teraz liczyła się dobra zabawa i nic więcej. Leon okazywał  swoje uczucie inaczej niż każdy nie lubił siedzieć w domu i się zamartwiać zawsze gdy ma jakieś problemy to najlepsza impreza umiała poprawić mu humor
Punktualnie o 19 był pod domem swojego brata i razem zamówioną taksówką podjechali pod najlepszy klub w BA zadowoleni weszli do środka
Od razu zamówili po jednym drinku i polecieli w wir taneczny
Koło niech kręciło się multum dziewczyn każda chciałaby być ich nawet na jedną noc
Verdas korzystał z tej okazji ale jego znudzony brat oświadczył że wraca do domu więc wyszedł z klubu a Leon otoczony dziewczynami tańczył w najlepsze

                                                             ~*~


Castillo siedziała wtulona w poduszkę zalana łzami
Straciłam go -powtarzała
Będę udawać że mi niezależy może go jakoś odzyskam
Tak to dobry pomysł -zadowlona zasnęła

                                                          ~*~

Gdy Castillo już spała Verdas obracał kolejną panienkę
Ich taniec był erotyczny każde z nich miało jedną myśl w głowie brzmiała tak "Muszę się z nią/nim przespać"
Zeszli z parkietu
-Nie będę owijać w bawełnę chcę się z tobą kochać
Verdas pociągnął dziewczynę za rękę i pojechał pod swój dom
Po spędzeniu upojnej nocy razem szatyn obudził się na równo z nowo poznaną dziewczyną
-Cholera spóźniłem się do pracy -powiedział
-To może już zostać -dziewczyna zaczęła całować jego tors
-No nie wiem
-No proszę taki szybki numerek rano będzie Ci się lepiej pracowało
-No dobra taki szybciutki może być
Po dłuższej chwili Verdas był gotowy o godzinie dwunastej był już w firmie
Sms wysłał Larze adres jego firmy i umówił się na wspólny lunch






**************

No i Leonek poznał Lare
Jak zareaguje na nią Violetta już niedługoo
A tak w ogóle to mam jakąś cholerną wysypkę i moje ręce wyglądają jak jakieś czerwone gówno
Masakraaa :((




niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 8 -Jedziemy moim samochodem

  Castillo obudziła się z wielkim bólem głowy nie miła pojęcia co wczoraj zrobiła
Spojrzała na śpiącego chłopaka.Przypomniała sobie co zrobiła i szybko ubrała się i zapłakana wybiegła z domu Damiana
Dojechała pod swój dom i zapłakana usiadła na kanapie
Zadzwonił jej telefon
-Cześć kotku -odezwał się Verdas
-Cześć
-Jak się czujesz
-Dobrze
-BArdzo za tobą tęsknie
-Ja za tobą też
-Kocham Cię -Castillo od razu po policzkach wpłynęły łzy nie mogła sobie wybaczyć tego co zrobiła
-Ja Ciebie też kochanie ale muszę kończyć zaraz idę do firmy pa
Rozłączyła się  i wtuliła w poduszkę
Zdradziłam go -tylko to krążyło jej po głowie
Ciąlge płakała nie mogła go stracić kochała go
Zadzwoniła po Ludmiłe której mogła się wyżalić
Blondynka od razu pojawiła się w domu Violetty
-Czy ja dobrze słyszałam -  Lu ciągle powtarzała to samo
-Okłamałam go i na dodatek zdradziłam -Szatynka znowu zalała się łzami i mocno przytuliła do przyjaciółki
-Violu musisz mu powiedzieć
-Nie
-Zrobisz to ty albo ja , on musi wiedzieć
-Ale będzie tak bardzo cierpieć
-I tak lepiej jak będzie wiedział prawdę
-Jaką prawdę -spytał męski głos
Obydwie kobiety podniosły wzrok ujrzały Leona
-Co tu robisz -spytała Violetta
-Okazało się że nie muszę tam zostawiać i od razu wróciłem
-Ciesze się
-To o jaką prawdę wam chodziło
-Violetta mi mówiła że chce zrobić ci niespodziankę i polecieć do ciebie ale uważałam że powinna Cię uprzedzić
-Aha -spojrzał na Castillo i uśmiechnął się
-Zostawię was samych
Blondynka wyszła z domu Violetty
-Tęskniłem
-Ja też -szatyn pocałował ją a ta szybko się odsunęła
-Stalo się coś zachowujesz się jakoś dziwnie
-Nie wydaje Ci się
-To co idziemy do tej firmy -szatynka przytaknęła głową
-Pójdę tylko wziąć szybki prysznic i wracam
Dziewczyna weszła do łazienki i znowu zalała się łzami. Weszła do kabiny prysznicowej  ciągle płacząc
Po kilku minutach wyszła z łazienki powędrowała do sypialni usiadła na małym krześle od toaletki dziewczyny
Spojrzała w lusterko i i krytykowała siebie w myślach
Po pomalowaniu się ubrała ten strój  i zeszła do swojego chłopaka
-Mmm..wyglądasz pięknie
-Dziękuje
Wyszli z domu
-Jedziemy moim samochodem -powiedział uśmiechnięty Verdas gdy szatynka podeszła do swojego auta
-Nie moim
-Moim
-Dlaczego nie moim
-To dlaczego twoim a nie moim
-Ugh..
-Nie drocz się ze mną -powiedziała Castillo
-Dobrze przestane ale jedziemy moim
Szatynka spojrzała na niego po chwili przemyślenia wziadła do samochodu chłopaka............






*******

Tak wiem możecie mnie bić xd
Rozdział fatalny zawaliłam całą sprawę
W ogóle czytając inne blogi a czytając mój to sądzę , że mój nie jest ani zabawny nic się nie dzieje
A we wszystkich innych można się pośmiać , jest tam wszystko
Będę z wami szczera blog zostaje pod znakiem zapytania bo prowadzić go już nie umiem
A tak z innej beczki to
WESOŁYCH ŚWIĄT

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Rozdział 7

Kilka godzin później
Leon z Violettą wrócili do pracy 
-Cholera -krzyknął Verdas 
-Co się stało 
-Muszę wyjechać do Barcelony 
-Kiedy 
-Jutro z rana na cały tydzień 
-To leć się spakować 
-Dobrze kochanie 
-Ale jak skończysz to przyjdź do mnie po pracy spędzimy troszkę czasu razem dobrze 
-Oczywiście lece -wbił się w jej usta a ta oddała pocałunek 
Wyszedł z gabinetu zostawiając Castillo samą lecz po chwili do gabinetu wszedł Daniel
-Przyniosłem Leonowi i tobie kawę
-Leon już wszedł musi wyjechać na tydzień
-A nie wiedziałem to pójdę
-Nie zostań wypij ze mną kawę nie chcę mi się siedzieć samej
-Dobrze usiadł na przeciwko
Po dłuższej chwili rozmowy Violetta powiedziała
-Wiesz świetnie mi się z tobą rozmawia
-Mi z tobą też wiec co powiesz na kolacje dziś wieczorem u mnie
-Nie powinnam ale dobrze
-Oj tam twój chłopak nie będzie zły
-Ale to nie jest randka jasne
-Oczywiście przyjacielska kolacja to o 19 masz mój adres
-Dobra uciekam pa -pocałowała go w policzek i wyszła.
Przez całą drogę myślała o Danielu czuła się przy nim tak swobodnie,
Podjechała pod swój dom zamyślona weszła do środka
-Jestem -pwiedziała i weszła do kuchni na stole leżały dwie świece czerwone wino , pyszne jedzenie a obok Leon stojący w garniturze
-WOW-powiedziała
-Podoba się
-Jest cudownie -pocałowałam go
-Ale z tej naszej kolacji chyba nici
-Dlaczego
-Obiecałam Lu że zrobimy sobie małe zakupy i babski wieczór
-No dobrze to ja pójdę do siebie i widzimy się za tydzień ok
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też tygrysku
-Misiu nie obrazisz się na mnie
-Nie leć kochanie
-To idę się uszykować
-Ok to ja też idę do siebie
-Zaczekaj chwilkę wracam i się pożegnamy oki
-Leć
Po dłuższej chwili dziewczyna była gotowa postanowiła ubrać to
-Wyglądasz prześlicznie
-Dziękuje
-Ty uważaj na tych zakupach i pamiętaj że masz chłopaka jasne
-Którego bardzo bardzoo mocoo kocham
-No właśnie
-Nawet nie wiesz jaką mam na Ciebie ochotę
-Ja też najchętniej bym się teraz z tobą kochała ale musisz być wyspany i wypoczęty więc wiesz
-Dobrze lecę
-Pa -wbiła się w jego usta i bardzo namiętnie pocałowała jego ręcę powędrowały na jej pośladki i mocno ścisnęły
-Kocham Cię -powiedział a ta znowu go pocałowała
-Lece już tęsknie -powiedział i wyszedł z domu dziewczyny ta uczyniła po chwili to samo
Podjechała pod wskazany adres i wysiadła z samochodu
Zapukała do drzwi i po chwili otworzył jej Daniel ubrany w czarny garnitur
-Wyglądasz łał
-Dziękuje ty też całkiem łał -zaśmiał się i wpuścił dziewczynę do domu
-Twój dom też jest łał
-Dziękuje , chodź
Weszli do kuchni gdzie na stole byłą przygotowana piękna kolacje
Od razu zabrali się za jedzenie
-Mmm..świetnie gotujesz
-Smakuje
-Oczywiście
Po skończonej kolacji oglądali komedie romantyczną popijając już drugą butelkę wina
-Musze Ci coś powiedzieć
-Tak
-Tylko nie chcę abyś pomyślała że jestem zboczeńcem -spojrzała na niego ale pozwoliła mu mówić dalej
-Jak tylko Cię zobaczyłem od razu chciałem się z tobą kochać
-A jak dobrze zrozumiałam chcesz mnie przelecieć
-Tak jakby ale chcę Cię nie tylko dla seksu
-Nie
-Nie, jesteś dziewczyną z którą chcę być do końca
-A wiesz , że mam chłopaka
-Wiem
-Ale nie ma go przez cały tydzień
-Też to wiem
-To powiem Ci ,że możesz mnie wsiąść na cały tydzień i możemy się przez ten tydzień codziennie kochać co ty na to
-Kusząca propozycja
-To co
-Chodź do mnie kotku
Oparta o stół, złożyła Damianowi  soczysty pocałunek. Serce zaczęło bić mu jak oszalałe.
Całowała jego spragnione usta, masowała prężącą się męskość, która tylko czekała na to by wyswobodzić ją z materiału jego spodni. Czuła, jak żar namiętności ogarniał jej całe ciało i jak bardzo - on jej pragnął. Damian  szarpną za jej sukienkę która zaraz opadła na ziemie 
Uwolnił jej pełne piersi spod koronkowego stanika i przylgnął do nich, ssąc twarde sutki, niczym małe dziecko. Wciąż mu jednak było mało, więc jego dłoń zawędrowała znacznie niżej , gdzie pośpiesznie opuścił na kolana jej czarne stringi i zajął się jej rozpaloną kobiecością. Podbrzusze paliło ją jak nigdy dotąd, a przyjemne dreszcze co rusz przeszywały jej pieszczone ciało. Bawił się nagim biustem, zasypując go gradem pocałunków gładząc przy tym dłonią nabrzmiałą łechtaczkę. Jej oddech stawał się coraz cięższy. Była jak oszołomiona. Całkowicie zatraciła się w ogniu, który niepowstrzymanie buzował w jej żyłach, a gdy tylko wsunął głęboko do jej mokrej szparki palce, wstrząs gwałtownej rozkoszy niemalże odprowadził ją od zmysłów. Violetta z trudem dochodziła do siebie. Upajała się tą cudowną chwilą spełnienia.Damian  jednak wciąż czuł nienasycenie. Bolesna erekcja w spodniach dawała się coraz bardziej we znaki, a Violetta wcale nie miała zamiaru pozostać Damianowi  dłużna. Chwycił za strzępy jej białej koszuli i przyciągnął siłą do siebie. Oboje spojrzeli sobie w oczy, po czym opadła z impetem na kolana przed swoim kochankiem. Przyparty do ściany, drżał w oczekiwaniu na nadchodzącą przyjemność, a gdy tylko uporała się z paskiem i zapięciem jego spodni, westchnął głęboko i całkowicie się jej pieszczotom. Twardy i gruby narząd, wystrzelił z majtek, jak z procy. Ledwie była w stanie objąć swoją drobną dłonią jego okazałą męskość. Ściągnęła napletek i oblizała ciemnopurpurową, lśniącą głowicę. Przeciągły jęk Damiana  wypełnił cały dom , a nogi zrobiły się jak z waty. Gorące usta Violetty zaczęły sprawiać mu coraz większą przyjemność 
Kochali się całą noc dopiero nad ranem zasnęli w swoich objęciach 










*****

Taka tam zdrada Violetty 
Co będzie dalej i czy Violetta opamięta się gdy wytrzeźwieje ?
A to dopiero w następnym 
Nie bądźcie źli za Leonette za dziesięć , dwadzieścia , dwadzieścia pięć rozdziałów się pogodzi 
Nie żartuje ale łatwo nie będzie 
Oj nie 
Paaa

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 6

Następny dzień
Violetta obudziła wtulona w tors Verdasa leżała u niego na kanapie
-Hej kochanie
-Część -pocałowała go
-Jak się spało
-Niewygodnie ale cudownie bo z tobą
-Co powiesz na śniadanko
-Z wielką chęcią -uśmiechnęła się i wstała z kanapy
Razem weszli do kuchni Verdasa
-Co byś chciała
-Zaskocz mnie -zaśmiała się
-Naleśniki ?-zapytał
-Z owocami
-Oczywiście
-To  chcę
Po dłuższej chwili śniadanie było gotowe
-To ja będę już szła do domu
-Odprowadzę Cię
-To ubierz się zajdziemy do mnie i idziemy do twojej firmy
-Ale muszę jeszcze pogadać z Fede bo on jak na razie prowadzi tą firmę
-Rozmawiałam z nim od dziś zaczynamy ale musimy znaleźć sobie nowego księgowego
-Ok to chodźmy
Leon poszedł wsiąść szybki prysznic i po dłuższej chwili byli u Violetty
Castillo wzięła prysznic włosy lekko podkręciła i zrobiła mocny makijaż
Ubrała się  i zeszła do swojego chłopaka
-Wyglądasz prześlicznie
-DZiękuje chodźmy
Wyszli z domu i ruszyli do firmy
Przywitali się z każdym i weszli do swojego gabinetu
Violetta jako asystentka  swój gabinet z nim z Leonem
W gabinecie czekał na nich nowy księgowy miał na imię Damian
Przywitał się z nimi i wyszedł z gabinetu
-Miły jest
-Tsa bardzo -powiedział sarkastycznie Verdas
-Zazdrosny
-Jak cholera
-Kocham tylko Ciebie pamiętaj
-Dobrze a udowodnisz
-A może wieczorem co
-A może teraz- kiwnęła głową na tak a on
szybko zamknął drzwi na klucz
Podbiegł do mnie i wbił się w moje usta oddałam jego każdy pocałunek.
Najpierw zsunąłem z niej bluzkę. Moim oczom ukazały się naprężone piersi z mocno sterczącymi na środku sutkami. Przywarłem do nich, delektowałam się ich smakiem. Viola  cichutko jęczała. Zsuwałem się w dół, powracałam do purpurowych wisienek, ssałam, lekko przygryzałem. – Ohhh – jęknęła półprzytomna. Satysfakcja, jaką jej dawałem, bardzo mnie podniecała. Chciałem coraz więcej. Szybko zsunąłem się w dół i jednym pociągnięciem zsunęłam spódniczkę i stringi. Z olbrzymim pożądaniem przywarłem do jej rozpalonej brzoskwinki. Zatraciłem się w jej skarbie, tak że nawet nie zauważyłem kiedy całkiem zdjęła z siebie mini i bieliznę. Szeroko rozwarła nogi. Ponownie przyssałem się do połyskującego miejsca pomiędzy jej nogami. Urzeczona smakiem kobiecych soków straciłem panowanie nad sobą. A i Violetta całkowicie oddała się tamtej chwili. Podobnie jak ja nie panowała już nad sobą, tylko ciężko oddychała i pojękiwała.Pieściłem ją coraz szybciej i intensywniej. Ręce powędrowały w kierunku pełnych piersi, ktróre wydawały się, że zaraz eksplodują. Ustami jeszcze mocniej wtopiłem się w jej wilgotną szparkę. Kiedy widziałem, że jest na samym końcu drogi do spełnienia – przestałem, uznając że mi też się coś należy. Przestałem i ułożyłam się równo z jej aksamitnym, rozgorączkowanym ciałem. Viola od razu zrozumiała. W dużym pośpiechu ciągła  ze mnie spodnie i od razu przyssała się do mojego przyjaciela , który dziś współpracował idealnie 
Po zabawie z przyjacielem Leona 
Zbliżyli się do siebie i wbił się w nią szybko 
Próbowali robić to jak najciszej jak tylko się da....





*****
Coś wam tu wybazgrałam 
Miał być o wiele lepszy ale mówiłam że wena szwankuje 
W sumie miałam dodać głupią notkę ale nie bo znowu będzie , że się nad sobą użalam 
A i do wszystkich którym się mój blog nie podoba albo ten rozdział nie piszcie mi komentarzy  po prsotu nie czytajcie 

wtorek, 8 kwietnia 2014

Powiem tylko tyle że blogger dla mnie wygasł
W  ogóle ten blog i wszystko co z nim związane
Anonimku
Nie interesuje mnie twoja głupia opinia
Znalazł się polonista , który mi  będzie pisał o moich błędach
Jeżeli jesteś taki mądry to proszę bardzo czekam na twój blog i zobaczymy czy ty czytasz to co piszesz przed opublikowaniem
Mądrala
Ile ty masz lat dziesięć
Dziękuje za twoje hejty staje się sławniejsza.
A ty masz talent do pisania
Wiesz w twoich komentarzach jakoś tego nie zauważyłam
A ty co miła osóbka jesteś
Hejty uznaje w tedy kiedy je uzasadnisz
A wątpię ,że uzasadnienie to powiedzenie "Ona nie ma talentu "
 Z resztą nie udawaj mądrego bo piszesz z przecinkami , kropkami tylko dlatego , że nie miałaś  się  czego uczepić i co myślisz , że jak napiszesz mi coś o moich błędach będę płakać
Hahaha...grubo się mylisz
Ty też popełniasz błędy nikt nie jest idealny.
Masz jakąś wadę
 Nie popełniasz błędów  tylko żeby wyjść na mądrego pilnujesz tego jak piszesz mi te głupie komentarze.
Mój blog i nie pisz mi jak go prowadzić
A i jeszcze jedno nie wyzywaj ludzi którzy to czytają
Bo idiotką czy czymś innym możesz być ty !!
DZIĘKUJE ZA GŁUPKOWATE RADY
(NIE SKORZYSTAM )
Paaa


sobota, 5 kwietnia 2014

Nie wpier***** się w mój blog !

Nie będę psuć sobie humoru przez anonima , który czepia się mojego pisania i wgl. mnie .
A dla Cb to mam jedną radę :
Nie wpier***** się w mój blog !!
Zostanę :*
Ale jak na razie nie będzie rozdziału :((

piątek, 4 kwietnia 2014

Koniec ?!

Odejść czy nie ?
Te pytanie krąży po głowie już dłuższy czas
Nie wiem
Rozdziału jak na razie nie będzie bo zero pomysłów
I to tyle a wy komentujcie !!

wtorek, 1 kwietnia 2014

A dzisiaj tak bez tytułu :D
I po egzaminach
DZiękuje za miłe słowa
Życzycie mi weny a jej ciągle nie ma
Miałam coś napisać ale nie umiem
Myślałam że jak zacznę nowe opowiadanie będzie lepiej ale znowu zastanawiam się nad odejściem
Nie umiem pisać o Violettcie i w ogóle nie mam na to chęci
Nie żebym jej nie lubiła ale nie mam do nie zapału
Może za kilka dni mi przejdzie
Nwm
na razie nie będzie tu rozdziału ale postaram się
A teraz link do drugiego bloga zaczynam tam od nowa
Może zaraz pojawi się tam prolog
http://leonetta-przeznaczenie.blogspot.com/

poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział hmm...Niee

Trzymam za waz kciuki szóstoklasiści 
Aaaa...Boje się
CO do rozdziału może jutro ale nie wiem na drugim blogu zacznę nowe opowiadanie mam już napisany prolog i dwa pierwsze rozdziały więc jutro je opublikuje 
Życzcie mi powodzenia :D

czwartek, 27 marca 2014

Rozdział 5 - Świetna byłaś

  Violetta obudziła się wtulona w tors Verdasa
Otworzyła oczy i spojrzała w górę szatyn nie spał 
-Hej -powiedział
-Cześć
-Świetna byłaś
-Ty też -ZAśmiała się i wstała z łóżka pozbierała swoje ciuchy
-Mam rozumieć że my teraz jesteśmy pa..-szatyn przerwał jej cierpienia i dokończył za nią
-Tak jesteśmy parą jeżeli tego chcesz
-Chcę -Leon wstał i podszedł do dziewczyny i namiętnie pocałował
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też idę się ogarnąć
-Ok to zrobie śniadanie
Castillo wyszła z sypialni i ruszyła w stronę łazienki
Po dłuższej chwili wyglądała tak włosy rozpuściła i zeszła do kuchni
-Ślicznie wyglądasz wiesz
-Dziękuje co zrobiłeś na śniadanie
-Naleśniki
-Aaa.z kąt wiedziałeś że je kocham
-Nie wiedziałem ale ja też kocham naleśniki
-Chodźmy -pociągłam go za rękę w stronę jadalni
Po skończonym śniadaniu leżeliśmy na kanapie w salonie obżerając się żelkami
-Muszę już iść -powiedział Leon
-Już
-Tak ale możesz iść ze mną jeżeli chcesz
-Chcę
Wyszli z domu trzymając się za rękę i kierowali się do domu Verdasa
-Tamta noc była najlepsza w moim życiu
-Dlaczego
-Spędziłem ją z tobą
-Jesteś kochany
-Wiem -Szatyn zatrzymał się i pocałował szatynkę
Spotkali się czołami
-Wierze w nas -odezwała się Castillo
-Ja też -uśmiechnął się -Chodźmy
Weszli do domu Leona
-Rozgość się a ja idę się przebrać
Verdas popędził na górę a Castillo usiadła na kanapie
Na stoliku leżało zdjęcie Leona z jakąś dziewczyną przytulających się.
Violetta wzięła zdjęcie do rąk przyjrzała się dokładnie dziewczynie ze zdjęcia
-Violu już jestem -do salonu przyszedł Leon
-To Lara -spytała
-Tak ale nie chcę o tym rozmawiać -wziął ode mnie zdjęcie i wyrzucił je do śmieci -On a jest nie ważna
Wtuliła się w niego
-Oglądniemy coś
-Jasne
Położyliśmy się na łóżku lecz już na początku filmu nie oglądaliśmy go
Leon podniósł mnie do góry lecz po chwili leżałam na nim
-Kocham Cię -powiedziała
Nadal leżeliśmy wtuleni w siebie











******
I znowu brak weny
Rozdział TRAGICZNY
Leonetta razem
Chciałam was jeszcze trochę przytrzymać ale prosiliście mnie w komentarzach żeby byli razem więc są
DZIĘKUJE ZA MIŁE KOMENTARZE :***
Zamówiłam już nagłówek wiec zmienię wygląd blogaa
Do następnego
Buziaczki :**

środa, 26 marca 2014

Rozdział 4 -Mam być delikatny

-Przepraszam -szatynka szybko odsunęła się od Verdasa
-To może ja już pójdę -Verdas jak najszybciej wyszedł z domu Violetty
-Castillo ty idiotko - krzyczałam na siebie w myślach


Następny dzień

Kolejny dzień na wolności
Promienie słońca powoli dobijały się do okien Castillo
Młoda szatynka obudziła się przez dzwonek do drzwi .Leniwie wstała z łóżka i poszła otworzyć drzwi
-Cześć -powiedział szatyn
-Hej
-Mogę
-Taak
-Słuchaj chciałem porozmawiać o tym co się wczoraj stało
-Wiem nie powinnam tego robić jeszcze raz Cię przepraszam coś mnie natchnęło chwila zapomnienia -szatyn przerwał jej kolejnym pocałunkiem
Szatynka oddała go z wzajemnością i namiętnością .Pocałunki szatyna przeniosły się na szyje Violetty która co jakiś czas cicho pojękiwała
Jej ręce powędrowały na jego koszule i zwinnym ruchem odpięły wszystkie guziki
Szatyn nie był w tyle bo w między czasie ściągnął szlafrok dziewczyny i powoli pozbywał się piżamy dziewczyny
-Emm...Sorry -szatyn oderwał się od Castillo jak oparzony -Poniosło mnie -podniósł z podłogi swoją koszule i szybko się ubrał
Violetta zrobiła to samo narzuciła na siebie szlafrok i popatrzała w oczy Verdasa
-Przepraszam -wyszeptała
-TO może ja już pójdę -wyszedł z domu Castillo
A ta poszła wziąć zimny prysznic żeby odreagować nie mogła zapomnieć o tym że jeszcze chwila i wylądowałaby w łóżku z Verdasem
Weszła do swojej sypialni i usiadła na łóżku przerwał jej telefon od Ludmiły

L:Hej Viola
V:Hej
L:Stało się coś
V:Nie to znaczy tak mogłabyś do mnie przyjść
L:Jasne wyślij mi adres i zaraz będę
Rozłączyła się a ta wysłała jej adres domu
Szatynka szybko wykonała wszystkie poranne czynności i ubrała się i zeszła do salonu po chwili przyszła do niej szwagierka Verdasa
-Hej
-Hej to mów co się stało
-Obiecaj że nikomu nie powiesz
-Obiecuje
-Bo wczoraj pocałowałam Leona a dziś gdy do mnie przyszedł prawie wylądowaliśmy w łóżku
-Naprawdę
-Tak a najgorsze jest to że ja tego chciałam
-Musisz z nim porozmawiać
-Chciałaby ale nie wiem co on czuje do mnie
-Porozmawiam z nim
-Nie
-Tak wypytam się o ciebie i będziesz miała pewność
-Dziękuje
-Chodź pomogę Ci się przygotować na imprezę urodzinową dla Natalii
-CHodźmy a gdzie ona będzie
-U mnie w domu
-A to świetnie
Weszliśmy do mojej sypialni i przeglądaliśmy wszystkie moje ubrania aż w końcu znaleźliśmy coś odpowiedniego Wyglądałam tak włosy rozpuściłam , zrobiłam mocniejszy makijaż i byłam gotowa
-TO co idziemy do mnie  -spytała blondynka
-Tak chodźmy
Dom Ludmiły nie był daleko więc szybko byliśmy na miejscu okazało się że na miejscu byli już wszyscy prócz Natalii  i Maxiego
Gdy wszystko było uszykowane zostało tylko czekać na solenizantkę która też po chwili dotarła
Wszyscy wręczyli jej prezenty  i zaczęliśmy imprezę
Violetta byłą już po kilku drinkach zresztą jak każdy z zebranych
Młoda Castillo wbiła się w wir taneczny gdy tańczyła poczuła na swojej talli czyjeś ręce
-Ślicznie tańczysz -odezwał się szatyn i już wiedziała kto to jest
-Dziękuje -tańczyli w rytm muzyki razem kołysząc się
Szatyna co jakiś czas  ocierała się o skarb szatyna
Obróciła się w jego stronę i szepnęła do ucha
-Może pójdziemy do mnie -szatyn uśmiechnął się i pociągnął do wyjścia szatynkę

~*~
Od progu drzwi namiętnie się całowali
-Jesteś wspaniała -mówi po oderwaniu się od moich ust
-Ty też
Zaczął ściągać jej sukienkę .
Ściągła z niego koszule i mówiła dysząc
-Kocham twoją klate -szatyn w odpowiedzi się uśmiechnął
Przenieśli sie na kanapie w salonie
Rzuciła nogi na plecy Leona
Całował jej szyje
Zamienili się miejscami i teraz Violetta przejęła motywacje
Od razu rzuciła na ziemie spodnie i bokserki szatyna , Castillo bawiła się skarbem Leona a ten pojękiwał co działo na nią motywująco gdy Verdas miał dość znów zmienili miejsca a ten ściągnął jej stanik i pieścił jej piersi
-Są cudowne -mówił spoglądając w oczy Violetty
Nie przestawał ściskać piersi dziewczyny
Doszedł do majtek dziewczyny które po chwili wylądowały gdzieś daleko za nim
-Zaczynamy -spytał dla pewności
-Jeszcze pytasz mam na ciebie ochotę słoneczko
-Mam być delikatny-zaśmiała się -
-Nie mam pięciu lat
Kochali się szybkim tempie
Oboju brakowało tchu ale nie na tyle żeby przerwać ich zabawę



****

MAmy za sobą pierwszy raz Leonetty
Nie umiem pisać o tych zboczonych sytuacjach ale mam nadzieje że było dobrze
Do następnego :*



niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 3- Od : Leon ,Do:Leon

   Kilka miesięcy później
-Macie dobry dzień -nagle drzwi od celi otworzyły się a w nich stanął policjant
Ze zdziwieniem na niego patrzeliśmy 
-Jesteście zwolnieni z więzienia -kontynuował a ja rzuciłam się na szyje Verdasa a ten okręcił mnie dookoła  Wyszliśmy z celi i poszliśmy do miejsca spotkań 
Byłam zdziwiona  kiedy dowiedziałam się że Leon załatwił mi adwokata ciesze sie w końcu dzięki niemu mogę wyjść na wolność
-Dziękuje -powiedziałam wychodząc da świeże powietrze
-Nie ma za co
-Jest , dzięki tobie jestem na wolności -uśmiechnął się do mnie i po chwili przekroczyliśmy próg tej ogromnej bramy
-To cześć -odezwała się pierwsza
-A dasz mi swój numer -szatynka podała na kartce swój numer i poszła przed siebie
Violetta

Doszła do swojego starego domu i niepewnie otworzyła drzwi
Weszła do środka i wzrokiem przejechała po całym mieszkaniu .Wzięła prysznic i poszła się jakoś ubrać
Poszła do swojej garderoby i postanowiła że ubierze się tak
Zeszła do salonu i nie wiedziała co z sobą zrobić.Usiadła na kanapie i bez czynnie wpatrywała się w sufit
Po chwili usłyszała dźwięk swojego telefonu chwyciła go do ręki dostała wiadomość

Od:? Leon
Spotkamy się
Leon
Do Leon .
Jasne dziś
Vilolu
Od:Leon.
Tak to co w parku za dziesięć minut
Do:Leon
Dobra


Z uśmiechem na twarzy wyszła z domu skierowała się w stronę parku i po kilku minutach siedziała na ławce razem z Leonem
-Co powiesz na to żebym przedstawił Cię moim znajomym
-Nie wiem chyba nie chce
-Oj no dawaj mówiłaś że nie masz tu nikogo to chociaż będziesz miała ich i mnie
-No dobrze chodźmy- szatyn pociągnął Violette za rękę
-Jesteśmy -powiedział gdy weszliśmy do baru przy jednym ze stolików zobaczył swoich przyjaciół i od razu pociągnął tam Castillo
-Hej -przywitał się -To Violetta moja koleżanka
-Cześć -odpowiedzieli
-To Lu  -pokazał na blondynkę -Jej chłopak Fede -Natalia i Maxi -kontynuował
Wszyscy się do mnie uśmiechnęli
-Leon czemu nie mówiłeś że wychodzisz
-Bo dopiero kilka godzin temu wyszedłem
-CIesz się -wszyscy go przytulili
-A ty Vilu
-Też dzisiaj wyszłam -dosiedliśmy się do nich
Musze przyznać że są bardzo mili zaprosili mnie jutro do klubu na urodziny Natalii
o godzinie 18 pożegnałam się z nimi i wyszłam
-Violu -usłyszałam głos Leona
-Tak -spytałam
-Odprowadze Cię
-Dziękuje ale nie musisz
-Musze
-Skoro chcesz
W ciszy szliśmy do mojego domu żadne z nas nie wiedziało co powiedzieć
-To może wejdziesz
-Okej
Weszliśmy do kuchni
-Coś do picia
-Nie dziękuje. Violu a co jeżeli teraz nikt nie będzie chciał pracować z chłopakiem który siedział w więzieniu i ja już nigdy nie znajdę pracy -zaczął panikować
Szatynka podeszła do niego i pocałowała go







*****
Nienawidzę tego
Miał wyjść lepiej
Wiem że szybko ich wypuściłam z tego więzienia ale nie chciałam ciągle pisać tego samego i że ciągle będą siedzieli w tej celi i tak ciągle
Ale jeżeli macie pomysł na nowy rozdział to pisać to ważne

piątek, 21 marca 2014

Siemaa
Kiedy rozdział nie wiem 
Spróbuje coś napisać na jutro ale nie obiecuje 
Postanowiłam że przyśpieszę akcje o kilka miesięcy i zobaczymy jak to dalej będzie 

A tak z innej beczki 

Przyznawać sie kto był na wagarach ?!
Ja oczywiście że tak w ogóle do szkoły nie poszłam 
Nudzi mi się właśnie skończyłam rozwiązywać test szóstoklasisty z poprzednich lat i jestem zmęczona 
A se blogger pomyśli że w wagary się jeszcze uczyłam 
Mądra ja !!

A tak w ogóle dzisiaj KWIAT NA POLSACIE <3<3<3<3<3<3

wtorek, 18 marca 2014

Rozdział 2 -Wiesz śmieszny jesteś

Leon obudził się jako pierwszy i spojrzał na śpiącą jeszcze Violette i dopiero teraz zauważył jej piękno uśmiechnął się pod nosem i znowu spojrzał na śpiącą Violettę
Po chwili dziewczyna otworzyła oczy a Verdas od razu odwrócił wzrok
-Wydaje mi się czy ciągle mi się przyglądasz -powiedziała podnosząc się do pozycji siedzącej
-Nie wydaje Ci sie -zaczął dziwnie machać  rękami i jąkać się
-Wiesz śmieszny jesteś
-Dziękuje
-ALe nie myśl że Cię lubie czy coś -Nike odpowiedział tylko zaśmiał się pod nosem.
Po chwili przyszedł policjant i powiedział że przyszedł do niego adwokat po chwili wrócił z starszym panem który usiadł koło Leona i powiedział że zrobi wszytko żeby Leon wyszedł z więzienia. Później oboje wyszli a ja zostałam sama

*****
Poprosiłem adwokata żeby sprawdził jak mają sie sprawy Violetty polubiłem ją
Mimo tego nie będę dla niej taki miły kocham patrzeć jak się złości
Robi taką słodką minkę
Ugh.Verdas opanuj się

****
Po dłuższej chwili Leon wrócił i położył się na łóżku
Pod wieczór znowu wyszedł ze swoim adwokatem


*****
-Niestety nie mam dla pana dobrych wiadomości  Panna Castillo ma tak mało dowodów na jej niewinność że nie będę mógł jej jakoś pomóc ale poproszę któregoś z kolegów ale musi Pan dowiedzieć  się czegoś więcej na ten temat
-Rozumiem -odparł i dodał -Dowiem się czegoś
Już po chwili wrócił do celi od razu postanowił wypytać się czegoś od młodej szatynki
-Przepraszam że spytam ale za co tu jesteś
-Ciężko mi o tym mówić ale jeżeli chcesz wiedzieć to dobrze -westchnęła -Mój chłopak handlował narkotykami ...
Opowiedziała mu całą historię
-A ty -spytała
-Widzisz mam podobnie -uśmiechnął się a szatynka zrobiła to samo
-Moja dziewczyna gdy jechała do mnie byliśmy umówieni na randkę , potrąciła człowieka i uciekła i wina spadła na mnie oczywiście wszystko wymyśliła sobie Lara , mimo że zrobiła mi takie świństwo kocham ją
Ale ona powiedziała że mam o niej zapomnieć więc odpuściłem
-A ile tu już jesteś -spytała zaskoczona całą wypowiedzią
-W zasadzie kilka dni . A ty
-Kilka lat -posmutniała
Podszedłem do niej i mocno przytuliłem


*******
Dodaje dzisiaj bo nie będzie rozdziału przez najbliższy czas
ZA dwa tygodnie mam egzamin szóstoklasisty (MASAKRA) to jeszcze jutro sprawdzian z matmy :((
Całe szczęście jutro CZTERY lekcje
Ulga dla ciała i duszy :DDD
Jeżeli chodzi o relacje Leonetty będą trochę skomplikowane
A jeżeli mają być parą to dopiero kiedyś