SCM player skins

niedziela, 27 lipca 2014

Rozdział 4


-Chyba nie chcesz cierpieć ?
-Ale Maciek ja i Leon serio ?
-Tak serio
-On ma narzeczoną , a ja , a ja nie mam zamiaru mu psuć planów
-Jak sobie chcesz , ale pamiętaj znam Cię od lat i mnie nie okłamiesz -powiedział wstając z łóżka i kierując się do wyjścia
-A może Maciek ma racja , może ja faktycznie jestem po uszy zakochana w Leonie -pomyślała -Nie to niemozliwe.. Ja i Leon to się przecież nie uda .. Koniec kropka.. -powiedziała wychodząc z domu i tym samym kierując się do samochodu przyjaciela



~~



  -Ale przecież mieliśmy plan
-Tak Seba wiem , ale Viola nie zasługuje na takie coś
-Nie poznaje Cie
-muszę powiedzeć Violi prawde
-Leon nie , masz ją  zbajerować , wprowadzić w romans
-Z kim ?
-Z tobą -Leon spojrzał na przyjaciela i po chwili nie było go w jego gabinecie


~

-Leon
-Pauluś stało się coś ?
-Nie , tylko ostatnio w ogóle nie masz dla mnie czasu -powiedziała siadając na kolanach swojego narzeczonego -A przecież za dwa ty godnie nasz wielki ślub
-Kotek mam po prostu dużo pracy i jeszcze ten wyjazd -odrzekł
-Wyjazd ?
-Tak , zapomniałem Ci powiedzieć jutro muszę jechać z Violettą do szwalni - powiedział
-I ja zawsze dowiaduje się ostatnia - Paulina wstała i usiadła na białej skórzanej kanapie
-Kotku , przepraszam , jestem po prostu zajęty pracą-szatyn uczynił to samo
-Dobrze , kiedy wracasz z tego wyjazdu ? - Paulina przybliżyła się do Verdasa
-W poniedziałek
-Ale przecież ten weekend mieliśmy spędzić razem
-Wiem kotku , wiem ale jak tylko wrócę spędzimy razem calutki dzień
-I noc -powiedziała całując Verdsa
Oboje oddawali każdy pocałunek drugiej osoby.. Verdas położył swoją narzeczoną na kanapie a sam położył się na niej ciągle całując ..
-Leon -powiedziała nagle Violetta , para szybko wstała z kanapy poprawiając swoje ubrania - Nie chciałam przeszkadzać -powiedziała i chciała wyjść , ale zatrzymał ja głos Leona
-Violetta , zostań - tym razem zwrócił się do Pauliny - Paulina zostawisz nas ?
-Oczywiście -powiedziała jeszcze raz całując Leona

-Violu , przepraszam , ze mówie Ci dopiero teraz , ale jutro z rana musimy jechać do szwalni na weekend i przy okazji na spa
-Spa ?
-Tak spa.. Violetta chce byś z tobą
-A..ale ja..jak -jąkała się
-Normalnie , kocham Cię -pocałował ją ta jednak nie miała siły albo ochoty oderwać się od szefa..
-A Paulina , wasz ślub ?
-Pauliną się nie martw , liczysz się tylko ty -znowu ją pocałował -Pamiętaj jutro o 8 pod twoim domem , a teraz jeśli nie masz już nic do zrobienia możesz lecieć do domu -uśmiechnął się w kierunku Castillo
-W sumie to nic do zrobienia nie mam -odwzajemniła uśmiech
-Leć -podszedł do niej , a ta znowu go pocałowała.. po czym wyszła z firmy...



~~

-Federico odejdź
-Ale Ludmiła  porozmawiajmy
-Nie mamy o czym i ja zresztą nie mam czasu
-Ale jak to
-Normalnie mam randkę..  trzeba było myśleć jak byliśmy razem Bay -krzyknęła i w duszy bardzo się ucieszyła..

sobota, 19 lipca 2014

Post w którym informuje ,że rozdział być może pojawi się jutro..W gorszym przypadku w poniedziałek..
Są wakacje więc musicie mnie zrozumieć..



Aktualizacja

Jeśli macie pomysły na połączenie Leonetty piszcie w kom ..Bo za nim ja wpadne na pomysł trochę czasu minie

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 3

 
Kilka tygodni później

  Castillo kolejny dzień  razem z Verdasem zbliżali się do siebie..A Castillo z każdym nowym dniem zakochiwała się w szefie..

-Ale Violka on nie jest dla Ciebie
-Wiem Fran , wiem -Włoszka nie odpowiedziała tylko przytuliła zapłakaną przyjaciółkę
-A teraz leć do pracy
Szatynka wstała na równe nogi i powędrowała do swojego biurka

 -Violu możesz na chwilkę - za drzwi wyłonił się Leon
-Ta..Tak -odpowiedziała pewnie
-Stało się coś -spytała zajmując miejsce obok Verdasa na białej skórzanej kanapie..Verdas zaczął opowiadać szatynce co się stało..
-Jasne pomogę Ci -powiedziała z uśmiechem
-Dziękuje -uśmiechnął się i podszedł do biurka wyciągnął z teczki papiery i podał szatynce -Jeśli tego wszystkiego nie powtórze przy ojcu prezesem firmy będzie Aleks
-Aż tyle
-No właśnie
-Leon dasz radę -próbowała go pocieszyć
-Ale jak te spotkanie mam za godzinę , rozumiesz ?!
-Pomogę Ci -podeszła do szatyna i powtórzyła -Damy radę , rozumiesz ?



-Leon mam tego dość -do gabinetu weszła Paulina
-Pauluś nie teraz , pracuje
-Musimy porozmawiać , zostawisz nas samych -tym razem zwróciła się do Violetty
-Tak , jasne -szatynka kierowała się do wyjścia , ale zatrzymał ją głos Verdasa
-Violetto , zostań
-Leon -Paulina spojrzała na niego groźnym wzrokiem i znowu spojrzała na Violette dając jej tym do zrozumienia , że ma wyjść..

-O co znowu chodzi ?-spytał znudzony już szatyn
-O co chodzi ? Wszyscy są ważniejsi ode mnie
-Kochanie nikt nie jest ważniejsi od Ciebie -Verdas próbował załagodzić sytuacje
-Nie kłam..Seba , Pshemko , wiesz co mam dość -kierowała się do wyjścia , ale jak otworzyła drzwi  z powrotem wróciła  -Na prawdę żadnej asystentki nie przepuścisz
-Paulina , dobrze wiesz , że między mną a Brzydulą nic nie ma i nie mogłoby być , spójrz na nią -Verdas spojrzał na otwarte drzwi , a w nich zapłakaną Violette
-Viola -krzyknął
-Znowu się obraziła -warkła Paulina i szybkim krokiem wyszła z jego gabinetu
-Paulina -wybiegł za nią ale napotkał się na swojego przyjaciela Sebe
-Stary co jest ?-spytał
-Nie wiem Seba , nie wiem
-Gadałeś z Violką
-O czym ?
-O kredycie stary
-Jakim kredycie ?
-Leon ona musi wziąć na Ciebie ten kredyt jeśli nie to leżysz , laska na Ciebie leci wykorzystaj to -powiedział i odszedł Verdas ciągle zaszokowany zaczął przypominać sobie plan ułożony przez jego kolegę




Violetta zapłakana wybiegła z firmy..Szła chodnikiem nie zwracając uwagi na nic..Nie mogła uwierzyć ,że dla Leona liczy się tylko wygląd..
-On taki nie jest -pomyślała -Ale przecież ja to słyszałam -kolejna myśl Castillo
-Viola -krzyknął Verdas podbiegający do Castillo
-Leon odejdź proszę..-chciała wyrwać się od Verdasa który trzymał ją za rękę..-Ten nie odpowiedział tylko pocałował zapłakaną Violette





*******


Pocaunek Leonetty - zaliczony...Ale to tylko pocałunek , który dla niego nic nie znaczy..No zdradzę wam , że dla Violetty znaczył od dużo..Ale jeszcze się ona nacierpi przez Verdasa
Aaa..co do kredytu dowiecie się czytając kolejne rozdziały

sobota, 12 lipca 2014

One Shot o przyjaźni i miłości"

 

  Ona- Nikt ważny , zwykła przeciętna 13-latka...Pełna marzeń.
Violetta była spokojną dziewczyną , nie lubiła wdawać się w jakieś kłótnie..Niby miała dużo przyjaciół kilka najlepszych , no właśnie "Niby" za każdym razem dokuczali jej Ci "Najlepsi Przyjaciele " Zawsze znaleźli powód by tak zwanie jej do kopać...Castillo mimo krzywd , które wyrządzili jej "przyjaciele" zawsze wybaczała im , po prostu bała się samotności , była bardzo wstydliwa i bała się tego , że jak im odmówi będzie sama...Mimo tego jacy są jej przyjaciele spędziła z nimi kilka pięknych wspomnień..
Młoda Castillo od dawna podkochiwała się w pewnym chłopaku , a jej znajomi uważali ich za parę idealną..Ta jednak nigdy się do tego nie przyznała..Każdy miał z nim lepszy kontakt niż ona bardzo rzadko dochodziło do rozmowy tej dwójki..Ta jednak miała nadzieje , że pewnego dni podejdzie do niej i mocno  przytuli...


On-Chyba najbardziej lubiany chłopak z jej klasy..Pół dziewczyn dłużyło się w nim żadna się do tego nie przyznała , ale miały z nim bardzo dobry kontakt...Verdas był lubiany każdą przerwę spędzał z dziewczynami  , które mogły być jego..Violetta zaś była ostatnią , z którą mógłby być..


Przyszedł kolejny rok szkolny - szósta klasa , a Castillo kolejny rok zakochana w Verdasie..
Początek roku szkolnego coś ważnego w tym roku Castillo zamierzała zrobić coś ze swoją nieśmiałością , ale jak zawsze odpuszczała mówiąc , że ma czas...W tym roku ich klasa była bardziej żyta ze sobą jak nikt inny ostatni rok razem -każdy z nich musiał się z tą myślą pogodzić...Castillo przeżyła kolejną kłótnie z "przyjaciółmi " miała dość , za każdym razem zostawała sama nie chciała już tak żyć
-Wole być sama -powiedziała i postanowiła się tego trzymać..No , ale złamała obietnica wystarczyło , że coś do niej powiedzą ta od razu im wybaczała..Castillo taka była..

Zbliżał się koniec roku , łzy w oczach i co najważniejsze Bal szóstoklasisty coś ważnego zwłaszcza dla Castillo która coraz bardziej zbliżała się do Ludmiły i Natali bo nigdy nie była z nimi związana..
Violetta marzyła , że gdy spotka tam Leona zgasną światła i oboje uśmiechnął się do siebie i zatańczą na środku sali..Tak to tylko marzenia..-pomyślała
Spojrzała na niego z myślą , że podejdzie i poprosi do tańca..
Mijały kolejne godziny  na balu , a ta nie tańczyła jeszcze tylko z nim..Myśląc , że wstydzi się ją poprosić , założyła się z koleżanką tak dla motywacji , że go poprosi do tańca....Zrobiła to - zatańczyła z szatynem i pełna radości wróciła do Ludmiły wygrałam , wygrałam -krzyczała jej do ucha

Bal skończony Castillo wróciła do domu i pełna radości weszła na fb...Pisząc z koleżanką padło pytanie "Podoba Ci się c'nie ? " Violetta nie chciała znowu ukrywać tego , a wiedziała , że może zaufać blondynce.. odpowiedziała zgodnie z prawdą..
-Tak podoba mi się -Ta zatem obiecała , że nikomu  nie powie , tak zrobiła
Castillo dziś opuściła szkołę i powodu niby zaspania nie dotarła do szkoły..
Po powrocie jej przyjaciół dowiedziała się kilku  ,a nieprzyjemnych sprawach  , a  dokładniej jej "Niby przyjaciółki " przekazały jej zdanie wypowiedziane przez Verdasa
-Nie mogłem z nią tańczyć , bo trzęsły się jej ręce -Violetta po usłyszeniu tego zalała się łzami , wiedząc jaki jest szatyn nie mogła wybić go sobie z głowy..Za każdym razem próbowała w jakiś sposób się do niego zbliżyć..Załamana opisała wszystko koleżance wiedziała , że Ludmiła nikomu nie powie ,po prostu mogła jej zaufać..Ludmiła zawsze rozumiała Violette i chciała jej pomóc w jakikolwiek sposób.Spytała w końcu Leona czy lubi Castillo
-Jako koleżankę ? tak lubię ją -odpowiedział a Ludmiła od razu poleciała pocieszać swoją przyjaciółkę

Koniec roku..coś najgorszego dla tej klasy..Wszyscy cieszą się początkiem wakacji , a oni ? oni nie..
Byli jak rodzina , cieszyli się każdym wspomnieniem i na każde z nich uśmiechali się pod nosem..
W tym dniu wydarzyło się coś magicznego dla Castillo..pierwszy raz od dłuższego czasu całą godzinę apelową przegadała z Leonem , było dla niej to coś ważnego , bo dla innych to normalka , ale Castillo czuła się wyjątkowo...
Spotykanie w klasie i pożegnanie z wychowawcą..Castillo słysząc słowa płynące z ust nauczycielki popłakała się jako pierwsza.Ostatnie zdjęcie klasowe z zapłakanymi twarzami..Ostatni przytulas i właśnie na to Castillo czekała pierwszy raz go przytuliła , tak na pożegnanie..

Następnego Dnia..Violetta była umówiona z Ludmiłą na Dni BA..Kolejne przykre dla Castillo zdarzenie
Jej byli już przyjaciele kolejny raz wypieli na nią dupę...Ale Castillo tego dnie nie spędziła smutając.. spędziła go z przyjaciółmi , najlepszymi przyjaciółmi , a dokładniej -Ludmiła , Natalią , Leonem <3
Dla niej było to coś wyjątkowego bo z każdą minutą zbliżała sie z Leonem i teraz mimo , że nie są razem Castillo jest szczęśliwa..Ma najlepszych , prawdziwych przyjaciół..Ma jeszcze nadzieje , że w niedalekiej przyszłości będzie szczęśliwa przy boku Verdasa , ale teraz starczy jej tyle....




***********
Od razu mówię -Historia z życia wzięta
Mojego ?- nie powiem wam..xd
Nie opisywałam wszystkiego więc nie wyszło to zbyt długie..Nie ma dialogów ? -No nie..xdd
Nie chciałam wypisywać tych wszystkich rozmów..
Czy mi się podoba ? Raczej tak , jak dla mnie może być....
Do następnego :)

piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 2

 
     Następny dzień

  Verdas leniwie przetarł oczy i wstał z łóżka
-Kotku nie gniewaj się -podszedł do narzeczonej i przytulił ją
-Leon , ale obiecałeś -oderwała się od niego i usiadła na brzegu łóżka
-Wiem kotek , ale musiałem pracować z Violetta
-Violettą ?!
-Tak , Violettą , ale nie przejmuj się
-Obiecaj , że dzisiejszy wieczór spędzimy razem
-Obiecuje -pocałował Pauline i wstał z łóżka



Castillo od ósmej siedzi przy biurku i zapoznaje się z papierami. W końcu oderwała się od tego i ruszyła do bufetu siadając przy jednym ze stolików rozejrzała się po całej sali
-Podać Ci coś -spytała podchodząca blondynka
Szatynka chwile pomyślała i odpowiedziała , że kawę
-Ok już robią , a ty jesteś nową asystentką Leona ?
-Tak
-Wiesz co może usiądź z nami , a nie taka sama -szatynka niepewnie wstała z krzesła i podeszła do dziewczyn
-To Fran , zastępca księgowego , to Natalia krawcowa , a ja jestem Ludmiła -pokazała na siebie i uśmiechnęła się do wszystkich i usiadła na jednym z krzeseł
-I jak Ci się tu pracuje ?-spytała jedna z dziewczyn
-Z każdym dniem coraz lepiej
-Ja pamiętam swój pierwszy dzień...-Blondynka zaczęła opowiadać
-Violetta -do bufetu wszedł Leon
-Taak ?-jąkała się
-Możesz do mnie na chwilę przyjść
-Już idę , pa dziewczyny


-Stało się coś ?-spytała podchodząc do jego biurka
-Nie tylko czekałem na kilka ważnych telefonów , a Ciebie nie było przy biurku i przepadło
-Przepraszam -powiedziała
-Nie no dobra , zadzwonią jeszcze raz
-Zagadałam się z dziewczynami
-Dobra nic się nie stało


Castillo wyszła z jego gabinetu i powędrowała do łazienki po drodze każdy kto nie przeszedł śmiał się z młodej Castillo , ta nie wiedziała o co chodzi wychodząc usłyszała kilak przykrych słów
-Brzydal , Brzydula -wszyscy w okół zaczęli się śmiać , a ta zapłakana wybiegła z firmy....



********


Ten  rozdział  to masakra , ale nie miałam weny..Pisząc prolog wydawało się jakoś łatwiej i wgl miałam tyle pomysłów że masakra a teraz pustoo
Kończę paa

wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 1

   -Naprawdę ?!-spytała niedowierzająco
-Tak naprawdę -Verdas uśmiechnął się do 24-latki
-Dziękuje -kobieta podeszła do Verdasa i mocno przytuliła , ale po sekundzie oderwała się od niego i speszona przeprosiła
-Czyli od jutra zaczynam ?
-Od dziewiątej
-Dobrze. Jeszcze raz dziękuje -powiedziała i pożegnała się z nowym szefem , a już po krótkiej chwili była poza firmą...


-Kotku- do gabinetu Leona weszła Paulina -A może byśmy wyszli wcześniej z pracy -podeszła do zapatrzonego Verdasa i nachyliła się pokazując tym samym swój biust , dobrze wiedząc , że na Verdasa to zawsze działa
-Kotek nie  mogę -oderwał wzrok od komputera , ale po chwili znowu w niego spojrzał
-Oj tam , wyjdziemy na chwilkę -usiadła na jego biurku i nogą masowała przyjaciela Leona
-Pauluśś..-wysyczał -Verdas spojrzał na narzeczoną  ta nie odpowiedziała tylko mocno przycisła  do nogą
-Kotku poczekaj trochę , proszę -wydyszał Verdas , ta spojrzała na niego i skierowała się do wyjścia
-Czekam w domu -wyszeptała wychodząc.



Następny Dzień

  Dla Castillo najważniejszy dzień w życiu.Nowe twarze , nowi ludzie , zupełnie inny śwat.
 Była właśnie w drzwiach od wejścia spojrzała jeszcze raz na cały budynek i wyszptała
-Dasz Radę Violka , dasz radę - pewna siebie weszła do firmy.Wchodząc do windy wpadła na kogoś tym samym upadając na ziemie
-Pierwszy dzień i już coś zepsułam -pomyślała i ujrzała wyciągniętą rękę w jej stronę , spojrzała w górę i ujrzała uśmiechniętego Verdasa
-Nic Ci nie jest
-Nie , przepraszam - złapała rękę Leona i za jego pomocą wstała
-I jak się czujesz w nowej pracy ?
-Trochę dziwnie
-Dziwnie ?
-Nikogo tu nie znam , jestem sama
-Nie sama , masz przecież mnie -uśmiechnął się do Castillo -Mam prośbę
-Tak ?
-Pójdziemy na jakąś dobrą kolacje dzisiaj
-My
-Tak , jesteś moją asystentką  chcę Cie lepiej poznać
-Dobrze możemy iśc , o której ?
-19?
-Mi pasuje -uśmiechnęła się i odeszła od Verdasa....




******

Ten Rozdział wyobrażałam  sobie inaczej ale wyszedł jak wyszedł
Violetta i Leon nie będą razem przez dłuuugi czasz więc cierpliwości kochani , cierpliwości

niedziela, 6 lipca 2014

Prolog

Leon Verdas..25-letni prezes firmy zajmującej się najlepszymi projektami ciuchów...Bogaty , przystojny marzenie każdej dziewczyny. Verdas kocha  piękne kobiety , seks i dobrą zabawę.Narzeczony pięknej 24-latki i ambasadorki  w jego firmie..


Violetta Castillo zawsze była piękną kobietą , ale nie lubiła tego pokazywać. Ubierała się skromnie ważna dla niej była rodzina , jej matka już od dawna nie żyje a ojciec , ojciec był chory można było powiedzieć , że jest jedną nogą w grobie.Miała jeszcze  brata 25-letniego Federica. Ich rodzina nie należała do najbogatszych wręcz była biedna..Nowa praca pomoże jej w utrzymaniu rodziny..?





********

Tak powracam i od razu przepraszam..Taki prolog to  mogę sobie w dupę wsadzić wiem , że beznadziejny...
Buziaki :*  

wtorek, 1 lipca 2014

Huhu..ktoś jeszcze mnie pamięta ? 
Przepraszam za nieobecność i obiecuje poprawę chyba że mnie już nie chcecie..
Nie ma weny od kilku tygodni a nawet i dłużej...Może jak zacznie się u nas trzeci sezon Violetty powrócę do gry .. teraz gdy nie oglądam jej codziennie to nie mam pomysłu na opowiadanie 
 Czekam na wenę przepraszam za nieobecnośc 
Kocham was 

środa, 28 maja 2014

Rozdział 14 -W kościele , przy tłumie ludzi , kiedy powiemy już sobie "TAK"

  -Violetto Castillo czy bierzesz sobie za męża tego Damiana Pasugiel  i ślubujesz mu miłość , wierność i uczciwość małżeńską oraz , że nie opuścisz go aż do śmierci - Violetta spojrzała na drzwi w których właśnie stanął Verdas , spojrzeli na siebie i uśmiechnęli pod nosem
-Violu -szepnął Damian -Ta jeszcze raz spojrzała na smutnego Verdasa
-Nie , przepraszam nie mogę -powiedziała płacząc i uciekła z kościoła Verdas od razu ruszył za nią tak samo zrobił Damian.
Pierwszy znalazł ją Damian siedziała skulona pod domem
-Violetta -podszedł bliżej
-Damian przepraszam
-Powiedz tylko dlaczego , kochasz Leona tak ? -dodał po chwili
-Damian wiem , że zwodziłam Cię tylko , ale z tego nic nie będzie
-Szkoda , że powiedziałaś mi to dopiero teraz , ale rozumiem Cię
-Przepraszam -wyszeptała i po chwili przyszedł Verdas
-Zostawię was

Damian odszedł a Verdas od razu przytulił zapłakaną Violette
-Leon -przerwał jej '
-Cii , nic nie mów
-Chciałam powiedzieć , że kocham Cię
-Ja Ciebie też Violu , ale to oznacza , że wracasz z nami i
-Tak to oznacza , że wracam z wami -uśmiechnęła  się promiennie , ale najpierw musisz coś zrobić
-Tak chyba wiem co
-No to pokaż czy myślisz o tym samym -przybliżył się do niej i szepnął
-Wiesz gdzie chce Cię pocałować ?- spytał
-W usta -odpowiedziała pewna
-Nie -pokręcił głową
-W rękę , szyje ?
-Niee
-To gdzie
-W kościele , przy tłumie ludzi , kiedy powiemy już sobie "TAK"
-Kocham Cię -uśmiechnęła się i pocałowała go ten oczywiście oddał pocałunek
-Ja Ciebie też Violu -powiedział po oderwaniu się
-Wracamy do BA
-Tak stęskniłam się za nim
-Ale za mną najbardziej
-To chyba oczywiste
-To tak ,czy nie ?-spytał po chwili
-Oj mój głupolku , oczywiście , że tak -pocałował mnie




Dwa dni później

Jesteśmy już w BA.  Od wczoraj mieszkam z Leonem.
Nie wiem jak mogłabym żyć bez niego.Właśnie spoglądam jak bawi się z córką naszych nowych sąsiadów Diega i Emmy
-Emma twoja córka jest taka słodka -powiedziałam popijając kolejny łyk kawy
-Dziękuje -znowu spojrzeliśmy na Leona i małą Elize uśmiechnęłam się pod nosem




***************

Ale badziewie..
MASAKRAAA
Przepraszam , ale mam głowę zajętą czymś innym
Nie chcecie pewnie czytać o moim życiu , której jest na maksa zrytee.
Chodź wiem   , że chłopak (tak bardzo cudowny ) nie będzie nigdy mój nie umiem się z tym pogodzić , a najgorsze , że nikt nie wie że się w nim bujam i moja koleżanka z nim coś kręci a ja jestem w ciul zazdrosna a nie mogę nic zrobić.....
Nie mogę przestać o nim myśleć to jest najgorsze



niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 13 -Wesołe Miasteczko

  Obudziła się w wyśmienitym humorze już niedługo będzie miła cudownego męża i za kilka lat gromadkę dzieci biegających  po całym domu.
-Pora go budzić -pomyślała i usiadła okrakiem na Damianie i zaczęła całować go po torsie zjeżdżając coraz niżej , a już po chwili jej ukochany otworzył oczy i szeroko się uśmiechnął do Violetty
-Chcę mieć takie  pobudki codziennie
-A będziesz miał , ale dopiero po ślubie -jego mina od razu posmutniała
-Co dlaczego
-Oj no żartowałam nie wytrzymałabym bez Ciebie
-Wiedziałem
-Nie kłam
-Dobra nie wiedziałem
-Wstawaj musimy dziś wysłać zaproszenia na ślub
-Dobrze
                   
                                                       ~~~

 -Nie wierze -powtórzył po raz kolejny
-Leon co się dzieje -Verdas podał kartkę przyjacielowi
-Leon nie załamuj się
-Ale jak kobieta mojego życie wychodzi za mąż i jeszcze miała czelność zaprosić mnie na ślub , ona chyba lubi patrzeć jak cierpię
-Słuchaj -zaczął Maxi ale Verdas mu przerwał
-Nie pocieszaj mnie , wszystko mi się wali wczoraj bardzo ważna firma rozwiązała ze mną umowę a teraz to
ja chyba nie mogę być szczęśliwy
-Leon będzie dobrze nie przejmuj się jeszcze będziesz szczęśliwy , może  z Violettą nie byliście sobie przeznaczeni
-Może -Verdas spojrzał na przyjaciela
-Leon pojedziemy na ten ślub ja , ty , Natalia , Lu i Fede oraz Fran bo 'Marko niestety nie może
-Dobra Maxi koniec myślenia o Violettcie
-Dobre podejście , trzymaj tak dalej



Dwa dni przed ślubem

Szóstka przyjaciół właśnie wchodziła z lotniska . Do Barcelony przyjechali dwa dni  przed ślubem , żeby móc trochę pozwiedzać i pomóc w przygotowaniach mimo tego , że żadne z nich nie lubiało Damiana bo od początku kibicowali Leonowi.
Weszli do pobliskiego hotelu i każde z nich dostało kluczę od swojego pokoju
Verdas nie był zadowolony z tego , że to nie on jest teraz z Violettą
Wszyscy razem wyszli z hotelu , a dziewczyny popędziły do sklepu   na co chłopacy głośno narzekali
-To chyba tu -  powiedziała Włoszka pokazując na restauracje
-Tak to tu -powiedziała blondynka
-To wchodzimy
-Wiecie co ja jakoś nie mam ochoty na spotkanie z Violettą wrócę do hotelu
-Idźcie a my zaraz dojdziemy -powiedziała Fran i podeszła do Verdasa
-Leon wiem to trudnę dla Ciebie , ale nie poddawaj się
-Fran na prawdę nie chcę się z nią widzieć
-Leon przyjaźnimy się prawda ?
-No tak
-To zrób to dla mnie proooszee-
-Dobra chodźmy
Podeszli do stolika w którym czekała już Violetta
-Fran , Leon -wstała na ich widok
-Cześć Violu -powiedziała Fran i mocno przytuliła przyjaciółkę
Leon nie przywitał się z Castillo tylko usiadł koło Natalii
Rozmowa między Violettą a Leonem nie kleiła się , nie mieli już wspólnego tematu
-Słuchajcie  my na chwilę znikamy zaraz wrócimy poczekajcie -powiedziała Hiszpanka
-Co nie -Leon próbował zaprotestować ale na marne
Między tą dwójką panowała niezręczna cisza co jakiś czas spoglądali na siebie uśmiechali pod nosem
-Jak tam z Larą
-Nie najlepiej , ale jakoś leci , a z Damianem
-Świetnie -powiedział i spuścił wzrok
-Leon nie zachowujmy się jak dzieci , było nam razem dobrze , ale rozstaliśmy się i chyba lepiej jak będziemy przyjaciółmi co ? Przyjaciele - Verdas spojrzał na Castillo , która wyciąga rękę w jego stronę
Chwilę pomyślał i odpowiedział
-Najlepsi - uścisnął dłoń kobiety spoglądając na pierścionek
-Śliczny -Violetta podziękowała mu uśmiechem
-Wiesz chyba będę już leciał -powiedział nagle
-Zostań ze mną , albo chodźmy na spacer
-No ok

Wyszli z kawiarni uśmiechnięci
-Patrz butka z lodami idziemy  ? -spytał spoglądając niedaleko na budkę z lodami
-Chodźmy
Po krótkiej chwili byli na miejscu
-Dla mnie proszę trzy gałki mleczne , a dla pani truskawkowe -Verdas uśmiechnął się do kobiety i już po krótkiej chwili otrzymali swoje lody
-To gdzie idziemy
-No nie wiem -powiedziała Castillo spoglądając razem z Verdasem na wesołe miasteczko , które było niedaleko nich
-Wesołe Miasteczko -krzyknęli na równo i pobiegli w jego stronę
Bawili się razem świetnie , ciągle śmiejąc się i rozmawiając nie spostrzegli ,że dochodzi już 22
-Dziękuje Leon
-Ja Ci dziękuje
-Za co
-Za to , że mogłem spędzić z tobą trochę czasu za nim będziesz już na zawsze zajęta -zaśmiała się i mocno przytuliła do przyjaciela
Po chwili każde z nich poszło w osobną stronę


Następny dzień

  To właśnie dziś młoda Violetta wychodzi za mąż
Jest szczęśliwa , Damian mnie kocha , szanuje , czuje ,że będziemy razem do końca
Może tam gdzieś głęboko kocham Leona i nigdy o nim nie zapomnę
Chcę żeby był szczęśliwy , bardzo szczęśliwy.Od samego rana szykuje się na ślub. Jestem właśnie u fryzjera , a później idę do domu gdzie przebiorę się w suknie i za kila godzin będę żoną Damiana


Leon

Właśnie jadę na ślub tylko są takie korki , że nie wiem czy zdążę , jest to dla mnie ważne bo chcę powiedzieć Violi , że ją kocham i nigdy nie przestałem




                                                   ~~~

-Zebraliśmy się tu , żeby połączyć tą Violette i tego Damiana węzłem małżeńskim , czy jest ktoś kto ma powody dla których ta dwójka nie może się pobrać - wszyscy znajomi szukali wzrokiem Leona , który niestety nie był obecny w kościele-Dobrze skoro nie ma nikt zastrzeżeń to zaczynajmy.....








*********

Czy Leon zdąży by przerwać ślub Violetty , a co jeśli niee
Tego się dowiecie później
Paaaa


sobota, 24 maja 2014

Rozdział 12 - W końcu jestem szczęśliwa

    Od dobrych kilku godzin Verdas siedzi w firmie. Muszę po prostu zapomnieć -powtarza w kółko
-Jak mogę zapomnieć o kobiecie mojego życia -krzyknął w końcu
-Kochanie mówisz o mnie
-Chciałabyś
-Nie denerwuj się kotku , chodźmy do domu pokaże Ci co potrawie w łóżku
-Jestem w pracy
-Oj , to zróbmy to tu - dziewczyna przybliżyła się po jego torsu i zaczęła wodzić po nim rękami
-Przestań -szatynka nie reagowała na słowa Leona i ręką zjeżdżała coraz niżej
-Nie będę się z tobą kochać rozumiesz -krzyknął i odepchnął Larę -  do jego gabinetu właśnie wszedł Maxi i Fede
-Siema -powiedzieli na równo i spojrzeli na przyjaciela
Lara od razu wyszła
-Przeszkodziliśmy wam -spytał Włoch
-Nie , cieszę się , że przyszliście , bo nigdy by się nie odczepiła
-Aż tak źle
-Gorzej
-Czemu ?
-Nie umiem pokochać Lary , bo ..
-Tęsknisz za Violettą -dokończył Maxi
-Nie wiem co się ze mną dzieje
-Leon posłuchaj nie możesz się teraz poddać , musisz walczyć , odzyskaj ją
-Ale jak
-Nie wiem jedź do niej i błagaj o przebaczenie
-Jak skoro nie wiem gdzie mieszka
-Leon musisz działać
-Mam latać po każdym kraju , nigdy jej nie znajdę
-Leon
-Maxi to się nie uda zacznę życie bez Violetty albo sam albo z Larą
-Przecież ty nie kochasz tej małpy -powiedział Federico
-Fede wiem co ma  robić ze swoim życiem , a teraz przepraszam ale muszę iść na ważne spotkanie -szatyn wyszedł z gabinetu .Załamany wszedł do sali gdzie miało odbyć się spotkanie
Na początku było bardzo miło puki Leon nie usłyszał tych słów
-"Panie Leonie musimy zrezygnować ze współpracy z Panem
-Co dlaczego ?-
-Dowiedzieliśmy się o kilku nieprzyjemnych rzeczach o Pana firmie i z ogromnym bólem serca musimy rozwiązać umowę z Panem.- szatyn zdziwił się ogromnie i spojrzał błagalnym wzrokiem na starszego mężczyznę
-Co się stało ?
-Przykro mi , ale tak będzie najlepiej nie możemy pozwolić sobie na  zniszczenie dobrego imienia naszej firmy przez współprace z Panem , proszę tutaj są wszystkie papiery proszę je podpisać -mężczyzna podał Leonowi papiery i odszedł kilka kroków od szatyna.
Verdas wiedział , że nic nie zdziała i jednym wyjściem jest podpisanie papierów
             
                                            ~~~

Biała suknia , piękny welon i co najważniejsze mężczyzna , którego kochasz nad życie.
 Młoda Castillo właśnie wyszła z salonu z sukniami ślubnymi.
Z uśmiechem na twarzy trzymała w ręku dużo torbę , w której znajdowała się przed chwilą wybrana suknia
-Kochanie jestem -krzyknęła od progu
-Kotku nareszcie
-Nie było mnie zaledwie pół godziny
-Czy ty myślisz ,że ja bez twoich oczek i cudownych usteczek wytrzymam pół godziny
-Oj ja też tęskniłam -pocałowała ukochanego i popędziła do sypialni gdzie jeszcze raz obejrzała swoją  suknie
-W końcu jestem szczęśliwa -szepnęła i schowała sukienkę
Zeszła do narzeczonego i znowu bardzo namiętnie pocałowała
-I pomyśleć , że za już za dwa tygodnie będziesz tylko moja -powiedział i uśmiechnął się do ukochanej
-I pomyśleć ,że będę nosiła nazwisko człowieka , którego tak bardzo kocham -oboje się zaśmiali
-Jestem taki szczęśliwy wiesz ?
-Też jestem szczęśliwa , a co powiesz na sens filmowy dziś wieczorem
-No nie wiem mam inny pomysł -zaczął całować Castillo po szyi
-Tak , a jaki
-No chodź do sypialni pokaże Ci
-Ale obiecaj , że bardzo dokładnie
-Pokaże Ci wszystko co wiem i opisze ze szczegółami
-Tylko tyle
-Dodam coś od siebie i wypróbujemy coś zupełnie nowego
-No może
-Nie pożałujesz będę tylko twój -całował ją po szyi  a ta tylko cicho pojękiwała
-Jeszcze twój jeden ruch i się skuszę -Nie odpowiedział tylko zaniósł do sypialni gdzie sami wiecie co się stało



************

A taka wredna jaa..xd
I bardzo głupia bo nie pisałam już od dobrego tygodnia i jeszcze take gówno wam daje
 Nie bijcie za  ślub Violetty i Damiana , zdradzę wam coś on dojdzie do skutku  .pp
A teraz trzeba brać się za następny ;d


wtorek, 13 maja 2014

Oooo

Dawno nic nie pisałam postaram się jutro coś nabazgrać ale sama w to wątpię.
Mam masakrycznie  dużo do nadrobienia w szkole sprawdziany i to wszystko mnie wykańcza
JA CHCĘ WAKACJE
No a teraz lecę na Pierwszą miłość a później uczyć się na matme
Buziaczki

poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 11 -Cholera

 Violetta po słowach Leona zrozumiała ,ze z ich związku już nic nie będzie.Załamana wyszła z gabinetu i  poszła do Damiana
-On mnie nie kocha
-Co się stało ?
-Chciałam mu wytłumaczyć , że to co się stało nie miało dla mnie znaczenia , ale mnie już noie kocha
-Violu daj mu czas , przecież dopiero się rozstaliście jeszcze nie wie co traci
-No nie wiem tęsknie za nim
-Daj mu czas
-Damian dziękuje jesteś cudowny , a co do Leona to muszę po prostu o nim zapomnieć -Leon akurat przechodził koło drzwi gabinetu Damiana i usłyszał  co  mówiła Castillo. Zrobiło mu się smuto i wrócił do swojego biura po chwili weszla do niego też Castillo
-Proszę -podała mu jakieś papiery
-Co to
-Moje wypowiedzenie -powiedziała i usiadło naprzeciwko Verdasa
-Dlaczego to robisz ?
-Wyjeżdżam a po za tym nie muszę Ci się tłumaczyć -spojrzała na niego i dodała -Damian da Ci swoje później
-Robisz to specjalnie
-Niby co
-Chcesz odejść bo nie chce z tobą być
-Nie bo ja akurat z tobą też
-Tak a co dziś mówiłaś
-Przeszło mi
-Nie kłam
-Nie kłamię po prostu mam lepszą ofertę razem z Damianem
-A wiesz wyjeżdżaj jeszcze dziś nie obchodzisz mnie
-Vice Versa
-A załamie Cię nie możesz wyjeżdżać z kraju jeszcze przez pół roku
-Tak , a dlaczego
-Nie pamiętasz co mówił twój adwokat jeśli wyjdziesz z więzienia nie możesz opuszczać kraju
-Policja wie gdzie jadę więc nie uda Ci się mnie tu zatrzymać
-Nawet nie próbuje
Violetta wstała z krzesła i zaczęla pakować swoje rzeczy do wielkiego kartonu. Verdas przyglądał się temu. Gdy dziewczyna wyszła Verdas uderzył z całej siły w biurko i  krzyknął
-Cholera -
-Stało sie coś -do gabinetu weszła Lara
-Nie , a co ty tu robisz
-Przyszłam Cie odwiedzić i spytać czy może gdzieś razem wyjdziemy
-Lara przepraszam nie mam ochoty dzisiaj
-Dobra rozumiem paa - wściekła wyszła i trzasnęła drzwiami



Tydzień później

   Verdas wyjątkowo wstał dziś bardzo wcześnie nie mógł spać z myślą , że jego ukochana wyjechała . Z Larą spotyka się tylko jak obojgu brakuje seksu . Tęskni za Violettą jak nigdy , próbował się z nią kontaktować lecz dziewczyna  nie zamierzała odbierać telefonów od byłego kochanka. Tracił nadziej , że kiedyś znowu spotka dziewczynę. Z samego rana ruszył pobiegać robi to już od kilku dni. Ze słuchawkami na głowe biegnie nie myśląc o problemach i otaczającym go świecie.........





***********
Krótki ale nie mam w ogóle weny.
I  no to tyle
Do następnego

sobota, 3 maja 2014

Rozdział 10 - Dlaczego

  -Sorry za spóźnienie -powiedział na starcie do Violetty
 Nie odpowiedziała
-Aha dobra rozumiem nie będziesz się do mnie odzywała
Spojrzała na niego , ale od razu spuściła głowę i zajęła się pracą
Równo o trzynastej trzydzieści Lara była  w gabinecie swojego nowego chłopaka
-Cześć kotku -podeszła do biurka Verdasa i namiętnie pocałowała
Violetta spojrzała na nich i zrobiło się jej ogromnie smutno , ale nie dała po sobie tego poznać.
-Lara to Violetta moja asystentka a to Lara moja dziewczyna -Verdas przedstawił kobiety i obiął Lare ramieniem -Wrócę za pół godziny -dodał i wyszedł z gabinetu
-Kim jest Violetta
-Violetta moja była nikt ważny w moim życiu -Verdas źle czuł się okłamując Lare kochał Castillo jak nikogo innego była dla niego wszystkim ale nie mógł jej wybaczyć za mocno go zraniła -Idziemy coś zjeść
-Mam inne plany -pocałowała go
-Przepraszam Lara ale nie mogę
-Co się stało
-Muszę zaraz wracać , ale wieczorem mam czas
-To świetnie przyjdę po Ciebie do pracy wieczorem i gdzieś pójdziemy co
-Dobra , a teraz chodźmy jeść głody jestem
 
   Violetta siedziała z nosem w papierach nie zauważyła , gdy do biura wszedł Damian
-Jest Leon
-Nie
-To może nawet lepiej przepraszam za tamto nie miało tak wyjść
-To też moja wina za dużo alkoholu -uśmiechnęła się -Pomożesz mi
-Jasne
-To trochę dziwny pomysł ale udawaj przed Leonem mojego chłopka
-A zazdrosna jesteś
-Coo..niby o kogo
-Ta dziewczyna co tu wchodziła kto to był
-Laura-przymrużyła oko -Lara -chwile sie zastanowiła i dodała -Tak ! Lara
-Dobra mogę Ci pomóc
-Dziękuje -podeszła i mocno go przytuliła do gabinetu wszedł Leon
-Nie przeszkodziłem
-Nie -oderwali się od siebie -To co kochanie widzimy się wieczorem
-Tak -uśmiechnęli się

Między nimi panowała niezręczna cisza czasami spoglądali na siebie z uśmiechem, a z bólem odwracali głowę.
-Porozmawiamy -spytała pierwsza
-Dobra
-Leon przepraszam
-Za co
-Przecież wiesz , że nie chciałam
-Ale to zrobiłaś
-Za dużo alkoholu
-A to już nie mój problem
-Leon nie bądź taki
-A co ma wskoczyć Ci w ramiona i wybaczyć  udawać ,że nie było twojej zdrady , a zaskoczę Cię była nie zapomnę tak szybko -spojrzał na nią z wielkim bólem -Dlaczego -Verdas  znowu spojrzał na Castillo , której poleciało już kilka łez - Oddałem  Ci część mnie , oddałem Ci całego siebie ,pokochałem mimo tego , że byłaś w więzieniu , dałem Ci moją miłośc a ty , ty mnie oszukałaś , byliśmy razem kilka miesięcy a ty zdążyłaś mnie zdradzić i oszukać.Wiesz zdradzę Ci moje marzenie -Mieć normalny związek ty mi go dać nie umiesz.............







************
Tak dzisiaj krótki ;p
Nie wiedziałam co pisać.Mam już pewien pomysł na pogodzenie Leonetty
Wiem już co i w jakich okolicznościach ale nic wam nie powiem..
Teraz możecie się śmiać ale uzależniłam się od M jak miłość
A zwłaszcza od Kaśki i Marcina
Ale ja głupia wy naet nie wiecie kto to jest..
A ja wiem...!!!
Dobra paaa do następnego :* ;d

sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 9 - "Muszę się z nią/nim przespać"

Następny dzień
Violetta obudziła się dość późno i od razu po uszykowaniu się pojechała do firmy
Weszła do gabinetu i spojrzała na Leona którego mina wyrażała kilka emocji a mianowicie : Smutek , złość , nienawiść
-Stało się coś -spytała
-Bezczelnie patrzysz mi w oczy i pytasz się czy coś się stało
-O co chodzi
-Nie udawaj że nie wiesz zdradziłaś mnie a ja głupi Cię tak mocno kochałem
A ty przespałaś się z pierwszym lepszym facetem. I jeszcze miałaś czelność mnie okłamywać.Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć , chciałaś życ tak jakby  się nic nie stało   Najlepiej będzie jak zapomnimy o tym co było temat zakończony dział zamknięty , dla mnie nie masz już powrotu jeżeli chodzi o twoją prace to możesz pracować dalej jesteś dobra w tym co robisz a teraz przepraszam ale muszę iść -szatyn od razu wyszedł z biura a Violetta zalała się łzami
Verdas gdy tylko wszedł do domu zadzwonił do brata
(Leon -L Federico-F)
L-Cześć Fede co powiesz na dobrą imprezkę w jakimś dobrym klubie
F-A Violetta
L-Violetta zdradziła mnie z nowym księgowym
F-Na prawdę
L-No .To co idziemy
F-Dobra o 19 koło  mojego domu
Verdas rozłączył się i zaczął szykować się do imprezy mimo złego humoru chciał się dobrze bawić i zapomnieć o Violettcie. Teraz liczyła się dobra zabawa i nic więcej. Leon okazywał  swoje uczucie inaczej niż każdy nie lubił siedzieć w domu i się zamartwiać zawsze gdy ma jakieś problemy to najlepsza impreza umiała poprawić mu humor
Punktualnie o 19 był pod domem swojego brata i razem zamówioną taksówką podjechali pod najlepszy klub w BA zadowoleni weszli do środka
Od razu zamówili po jednym drinku i polecieli w wir taneczny
Koło niech kręciło się multum dziewczyn każda chciałaby być ich nawet na jedną noc
Verdas korzystał z tej okazji ale jego znudzony brat oświadczył że wraca do domu więc wyszedł z klubu a Leon otoczony dziewczynami tańczył w najlepsze

                                                             ~*~


Castillo siedziała wtulona w poduszkę zalana łzami
Straciłam go -powtarzała
Będę udawać że mi niezależy może go jakoś odzyskam
Tak to dobry pomysł -zadowlona zasnęła

                                                          ~*~

Gdy Castillo już spała Verdas obracał kolejną panienkę
Ich taniec był erotyczny każde z nich miało jedną myśl w głowie brzmiała tak "Muszę się z nią/nim przespać"
Zeszli z parkietu
-Nie będę owijać w bawełnę chcę się z tobą kochać
Verdas pociągnął dziewczynę za rękę i pojechał pod swój dom
Po spędzeniu upojnej nocy razem szatyn obudził się na równo z nowo poznaną dziewczyną
-Cholera spóźniłem się do pracy -powiedział
-To może już zostać -dziewczyna zaczęła całować jego tors
-No nie wiem
-No proszę taki szybki numerek rano będzie Ci się lepiej pracowało
-No dobra taki szybciutki może być
Po dłuższej chwili Verdas był gotowy o godzinie dwunastej był już w firmie
Sms wysłał Larze adres jego firmy i umówił się na wspólny lunch






**************

No i Leonek poznał Lare
Jak zareaguje na nią Violetta już niedługoo
A tak w ogóle to mam jakąś cholerną wysypkę i moje ręce wyglądają jak jakieś czerwone gówno
Masakraaa :((




niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 8 -Jedziemy moim samochodem

  Castillo obudziła się z wielkim bólem głowy nie miła pojęcia co wczoraj zrobiła
Spojrzała na śpiącego chłopaka.Przypomniała sobie co zrobiła i szybko ubrała się i zapłakana wybiegła z domu Damiana
Dojechała pod swój dom i zapłakana usiadła na kanapie
Zadzwonił jej telefon
-Cześć kotku -odezwał się Verdas
-Cześć
-Jak się czujesz
-Dobrze
-BArdzo za tobą tęsknie
-Ja za tobą też
-Kocham Cię -Castillo od razu po policzkach wpłynęły łzy nie mogła sobie wybaczyć tego co zrobiła
-Ja Ciebie też kochanie ale muszę kończyć zaraz idę do firmy pa
Rozłączyła się  i wtuliła w poduszkę
Zdradziłam go -tylko to krążyło jej po głowie
Ciąlge płakała nie mogła go stracić kochała go
Zadzwoniła po Ludmiłe której mogła się wyżalić
Blondynka od razu pojawiła się w domu Violetty
-Czy ja dobrze słyszałam -  Lu ciągle powtarzała to samo
-Okłamałam go i na dodatek zdradziłam -Szatynka znowu zalała się łzami i mocno przytuliła do przyjaciółki
-Violu musisz mu powiedzieć
-Nie
-Zrobisz to ty albo ja , on musi wiedzieć
-Ale będzie tak bardzo cierpieć
-I tak lepiej jak będzie wiedział prawdę
-Jaką prawdę -spytał męski głos
Obydwie kobiety podniosły wzrok ujrzały Leona
-Co tu robisz -spytała Violetta
-Okazało się że nie muszę tam zostawiać i od razu wróciłem
-Ciesze się
-To o jaką prawdę wam chodziło
-Violetta mi mówiła że chce zrobić ci niespodziankę i polecieć do ciebie ale uważałam że powinna Cię uprzedzić
-Aha -spojrzał na Castillo i uśmiechnął się
-Zostawię was samych
Blondynka wyszła z domu Violetty
-Tęskniłem
-Ja też -szatyn pocałował ją a ta szybko się odsunęła
-Stalo się coś zachowujesz się jakoś dziwnie
-Nie wydaje Ci się
-To co idziemy do tej firmy -szatynka przytaknęła głową
-Pójdę tylko wziąć szybki prysznic i wracam
Dziewczyna weszła do łazienki i znowu zalała się łzami. Weszła do kabiny prysznicowej  ciągle płacząc
Po kilku minutach wyszła z łazienki powędrowała do sypialni usiadła na małym krześle od toaletki dziewczyny
Spojrzała w lusterko i i krytykowała siebie w myślach
Po pomalowaniu się ubrała ten strój  i zeszła do swojego chłopaka
-Mmm..wyglądasz pięknie
-Dziękuje
Wyszli z domu
-Jedziemy moim samochodem -powiedział uśmiechnięty Verdas gdy szatynka podeszła do swojego auta
-Nie moim
-Moim
-Dlaczego nie moim
-To dlaczego twoim a nie moim
-Ugh..
-Nie drocz się ze mną -powiedziała Castillo
-Dobrze przestane ale jedziemy moim
Szatynka spojrzała na niego po chwili przemyślenia wziadła do samochodu chłopaka............






*******

Tak wiem możecie mnie bić xd
Rozdział fatalny zawaliłam całą sprawę
W ogóle czytając inne blogi a czytając mój to sądzę , że mój nie jest ani zabawny nic się nie dzieje
A we wszystkich innych można się pośmiać , jest tam wszystko
Będę z wami szczera blog zostaje pod znakiem zapytania bo prowadzić go już nie umiem
A tak z innej beczki to
WESOŁYCH ŚWIĄT

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Rozdział 7

Kilka godzin później
Leon z Violettą wrócili do pracy 
-Cholera -krzyknął Verdas 
-Co się stało 
-Muszę wyjechać do Barcelony 
-Kiedy 
-Jutro z rana na cały tydzień 
-To leć się spakować 
-Dobrze kochanie 
-Ale jak skończysz to przyjdź do mnie po pracy spędzimy troszkę czasu razem dobrze 
-Oczywiście lece -wbił się w jej usta a ta oddała pocałunek 
Wyszedł z gabinetu zostawiając Castillo samą lecz po chwili do gabinetu wszedł Daniel
-Przyniosłem Leonowi i tobie kawę
-Leon już wszedł musi wyjechać na tydzień
-A nie wiedziałem to pójdę
-Nie zostań wypij ze mną kawę nie chcę mi się siedzieć samej
-Dobrze usiadł na przeciwko
Po dłuższej chwili rozmowy Violetta powiedziała
-Wiesz świetnie mi się z tobą rozmawia
-Mi z tobą też wiec co powiesz na kolacje dziś wieczorem u mnie
-Nie powinnam ale dobrze
-Oj tam twój chłopak nie będzie zły
-Ale to nie jest randka jasne
-Oczywiście przyjacielska kolacja to o 19 masz mój adres
-Dobra uciekam pa -pocałowała go w policzek i wyszła.
Przez całą drogę myślała o Danielu czuła się przy nim tak swobodnie,
Podjechała pod swój dom zamyślona weszła do środka
-Jestem -pwiedziała i weszła do kuchni na stole leżały dwie świece czerwone wino , pyszne jedzenie a obok Leon stojący w garniturze
-WOW-powiedziała
-Podoba się
-Jest cudownie -pocałowałam go
-Ale z tej naszej kolacji chyba nici
-Dlaczego
-Obiecałam Lu że zrobimy sobie małe zakupy i babski wieczór
-No dobrze to ja pójdę do siebie i widzimy się za tydzień ok
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też tygrysku
-Misiu nie obrazisz się na mnie
-Nie leć kochanie
-To idę się uszykować
-Ok to ja też idę do siebie
-Zaczekaj chwilkę wracam i się pożegnamy oki
-Leć
Po dłuższej chwili dziewczyna była gotowa postanowiła ubrać to
-Wyglądasz prześlicznie
-Dziękuje
-Ty uważaj na tych zakupach i pamiętaj że masz chłopaka jasne
-Którego bardzo bardzoo mocoo kocham
-No właśnie
-Nawet nie wiesz jaką mam na Ciebie ochotę
-Ja też najchętniej bym się teraz z tobą kochała ale musisz być wyspany i wypoczęty więc wiesz
-Dobrze lecę
-Pa -wbiła się w jego usta i bardzo namiętnie pocałowała jego ręcę powędrowały na jej pośladki i mocno ścisnęły
-Kocham Cię -powiedział a ta znowu go pocałowała
-Lece już tęsknie -powiedział i wyszedł z domu dziewczyny ta uczyniła po chwili to samo
Podjechała pod wskazany adres i wysiadła z samochodu
Zapukała do drzwi i po chwili otworzył jej Daniel ubrany w czarny garnitur
-Wyglądasz łał
-Dziękuje ty też całkiem łał -zaśmiał się i wpuścił dziewczynę do domu
-Twój dom też jest łał
-Dziękuje , chodź
Weszli do kuchni gdzie na stole byłą przygotowana piękna kolacje
Od razu zabrali się za jedzenie
-Mmm..świetnie gotujesz
-Smakuje
-Oczywiście
Po skończonej kolacji oglądali komedie romantyczną popijając już drugą butelkę wina
-Musze Ci coś powiedzieć
-Tak
-Tylko nie chcę abyś pomyślała że jestem zboczeńcem -spojrzała na niego ale pozwoliła mu mówić dalej
-Jak tylko Cię zobaczyłem od razu chciałem się z tobą kochać
-A jak dobrze zrozumiałam chcesz mnie przelecieć
-Tak jakby ale chcę Cię nie tylko dla seksu
-Nie
-Nie, jesteś dziewczyną z którą chcę być do końca
-A wiesz , że mam chłopaka
-Wiem
-Ale nie ma go przez cały tydzień
-Też to wiem
-To powiem Ci ,że możesz mnie wsiąść na cały tydzień i możemy się przez ten tydzień codziennie kochać co ty na to
-Kusząca propozycja
-To co
-Chodź do mnie kotku
Oparta o stół, złożyła Damianowi  soczysty pocałunek. Serce zaczęło bić mu jak oszalałe.
Całowała jego spragnione usta, masowała prężącą się męskość, która tylko czekała na to by wyswobodzić ją z materiału jego spodni. Czuła, jak żar namiętności ogarniał jej całe ciało i jak bardzo - on jej pragnął. Damian  szarpną za jej sukienkę która zaraz opadła na ziemie 
Uwolnił jej pełne piersi spod koronkowego stanika i przylgnął do nich, ssąc twarde sutki, niczym małe dziecko. Wciąż mu jednak było mało, więc jego dłoń zawędrowała znacznie niżej , gdzie pośpiesznie opuścił na kolana jej czarne stringi i zajął się jej rozpaloną kobiecością. Podbrzusze paliło ją jak nigdy dotąd, a przyjemne dreszcze co rusz przeszywały jej pieszczone ciało. Bawił się nagim biustem, zasypując go gradem pocałunków gładząc przy tym dłonią nabrzmiałą łechtaczkę. Jej oddech stawał się coraz cięższy. Była jak oszołomiona. Całkowicie zatraciła się w ogniu, który niepowstrzymanie buzował w jej żyłach, a gdy tylko wsunął głęboko do jej mokrej szparki palce, wstrząs gwałtownej rozkoszy niemalże odprowadził ją od zmysłów. Violetta z trudem dochodziła do siebie. Upajała się tą cudowną chwilą spełnienia.Damian  jednak wciąż czuł nienasycenie. Bolesna erekcja w spodniach dawała się coraz bardziej we znaki, a Violetta wcale nie miała zamiaru pozostać Damianowi  dłużna. Chwycił za strzępy jej białej koszuli i przyciągnął siłą do siebie. Oboje spojrzeli sobie w oczy, po czym opadła z impetem na kolana przed swoim kochankiem. Przyparty do ściany, drżał w oczekiwaniu na nadchodzącą przyjemność, a gdy tylko uporała się z paskiem i zapięciem jego spodni, westchnął głęboko i całkowicie się jej pieszczotom. Twardy i gruby narząd, wystrzelił z majtek, jak z procy. Ledwie była w stanie objąć swoją drobną dłonią jego okazałą męskość. Ściągnęła napletek i oblizała ciemnopurpurową, lśniącą głowicę. Przeciągły jęk Damiana  wypełnił cały dom , a nogi zrobiły się jak z waty. Gorące usta Violetty zaczęły sprawiać mu coraz większą przyjemność 
Kochali się całą noc dopiero nad ranem zasnęli w swoich objęciach 










*****

Taka tam zdrada Violetty 
Co będzie dalej i czy Violetta opamięta się gdy wytrzeźwieje ?
A to dopiero w następnym 
Nie bądźcie źli za Leonette za dziesięć , dwadzieścia , dwadzieścia pięć rozdziałów się pogodzi 
Nie żartuje ale łatwo nie będzie 
Oj nie 
Paaa

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 6

Następny dzień
Violetta obudziła wtulona w tors Verdasa leżała u niego na kanapie
-Hej kochanie
-Część -pocałowała go
-Jak się spało
-Niewygodnie ale cudownie bo z tobą
-Co powiesz na śniadanko
-Z wielką chęcią -uśmiechnęła się i wstała z kanapy
Razem weszli do kuchni Verdasa
-Co byś chciała
-Zaskocz mnie -zaśmiała się
-Naleśniki ?-zapytał
-Z owocami
-Oczywiście
-To  chcę
Po dłuższej chwili śniadanie było gotowe
-To ja będę już szła do domu
-Odprowadzę Cię
-To ubierz się zajdziemy do mnie i idziemy do twojej firmy
-Ale muszę jeszcze pogadać z Fede bo on jak na razie prowadzi tą firmę
-Rozmawiałam z nim od dziś zaczynamy ale musimy znaleźć sobie nowego księgowego
-Ok to chodźmy
Leon poszedł wsiąść szybki prysznic i po dłuższej chwili byli u Violetty
Castillo wzięła prysznic włosy lekko podkręciła i zrobiła mocny makijaż
Ubrała się  i zeszła do swojego chłopaka
-Wyglądasz prześlicznie
-DZiękuje chodźmy
Wyszli z domu i ruszyli do firmy
Przywitali się z każdym i weszli do swojego gabinetu
Violetta jako asystentka  swój gabinet z nim z Leonem
W gabinecie czekał na nich nowy księgowy miał na imię Damian
Przywitał się z nimi i wyszedł z gabinetu
-Miły jest
-Tsa bardzo -powiedział sarkastycznie Verdas
-Zazdrosny
-Jak cholera
-Kocham tylko Ciebie pamiętaj
-Dobrze a udowodnisz
-A może wieczorem co
-A może teraz- kiwnęła głową na tak a on
szybko zamknął drzwi na klucz
Podbiegł do mnie i wbił się w moje usta oddałam jego każdy pocałunek.
Najpierw zsunąłem z niej bluzkę. Moim oczom ukazały się naprężone piersi z mocno sterczącymi na środku sutkami. Przywarłem do nich, delektowałam się ich smakiem. Viola  cichutko jęczała. Zsuwałem się w dół, powracałam do purpurowych wisienek, ssałam, lekko przygryzałem. – Ohhh – jęknęła półprzytomna. Satysfakcja, jaką jej dawałem, bardzo mnie podniecała. Chciałem coraz więcej. Szybko zsunąłem się w dół i jednym pociągnięciem zsunęłam spódniczkę i stringi. Z olbrzymim pożądaniem przywarłem do jej rozpalonej brzoskwinki. Zatraciłem się w jej skarbie, tak że nawet nie zauważyłem kiedy całkiem zdjęła z siebie mini i bieliznę. Szeroko rozwarła nogi. Ponownie przyssałem się do połyskującego miejsca pomiędzy jej nogami. Urzeczona smakiem kobiecych soków straciłem panowanie nad sobą. A i Violetta całkowicie oddała się tamtej chwili. Podobnie jak ja nie panowała już nad sobą, tylko ciężko oddychała i pojękiwała.Pieściłem ją coraz szybciej i intensywniej. Ręce powędrowały w kierunku pełnych piersi, ktróre wydawały się, że zaraz eksplodują. Ustami jeszcze mocniej wtopiłem się w jej wilgotną szparkę. Kiedy widziałem, że jest na samym końcu drogi do spełnienia – przestałem, uznając że mi też się coś należy. Przestałem i ułożyłam się równo z jej aksamitnym, rozgorączkowanym ciałem. Viola od razu zrozumiała. W dużym pośpiechu ciągła  ze mnie spodnie i od razu przyssała się do mojego przyjaciela , który dziś współpracował idealnie 
Po zabawie z przyjacielem Leona 
Zbliżyli się do siebie i wbił się w nią szybko 
Próbowali robić to jak najciszej jak tylko się da....





*****
Coś wam tu wybazgrałam 
Miał być o wiele lepszy ale mówiłam że wena szwankuje 
W sumie miałam dodać głupią notkę ale nie bo znowu będzie , że się nad sobą użalam 
A i do wszystkich którym się mój blog nie podoba albo ten rozdział nie piszcie mi komentarzy  po prsotu nie czytajcie 

wtorek, 8 kwietnia 2014

Powiem tylko tyle że blogger dla mnie wygasł
W  ogóle ten blog i wszystko co z nim związane
Anonimku
Nie interesuje mnie twoja głupia opinia
Znalazł się polonista , który mi  będzie pisał o moich błędach
Jeżeli jesteś taki mądry to proszę bardzo czekam na twój blog i zobaczymy czy ty czytasz to co piszesz przed opublikowaniem
Mądrala
Ile ty masz lat dziesięć
Dziękuje za twoje hejty staje się sławniejsza.
A ty masz talent do pisania
Wiesz w twoich komentarzach jakoś tego nie zauważyłam
A ty co miła osóbka jesteś
Hejty uznaje w tedy kiedy je uzasadnisz
A wątpię ,że uzasadnienie to powiedzenie "Ona nie ma talentu "
 Z resztą nie udawaj mądrego bo piszesz z przecinkami , kropkami tylko dlatego , że nie miałaś  się  czego uczepić i co myślisz , że jak napiszesz mi coś o moich błędach będę płakać
Hahaha...grubo się mylisz
Ty też popełniasz błędy nikt nie jest idealny.
Masz jakąś wadę
 Nie popełniasz błędów  tylko żeby wyjść na mądrego pilnujesz tego jak piszesz mi te głupie komentarze.
Mój blog i nie pisz mi jak go prowadzić
A i jeszcze jedno nie wyzywaj ludzi którzy to czytają
Bo idiotką czy czymś innym możesz być ty !!
DZIĘKUJE ZA GŁUPKOWATE RADY
(NIE SKORZYSTAM )
Paaa


sobota, 5 kwietnia 2014

Nie wpier***** się w mój blog !

Nie będę psuć sobie humoru przez anonima , który czepia się mojego pisania i wgl. mnie .
A dla Cb to mam jedną radę :
Nie wpier***** się w mój blog !!
Zostanę :*
Ale jak na razie nie będzie rozdziału :((